Ogólnie nasza pracownia i biuro są mniej więcej skończone. Poza paroma ubytkami np. w postaci lamp, o czym już pisałam. Wszystkie braki dokładnie opiszę w poniedziałek. Panuje u nas straszliwy bałagan, który mam nadzieję zażegnać do połowy przyszłego tygodnia. Jeśli mi się nie uda, bankowo oszaleję:)
Jutro także chłopcy z sąsiedniego pokoju wprowadzają się na dobre. Dziś skończyli wykładać pokój panelami, jutro skręcają mebelki, potem jedynie wykończeniówka (w tym fototapeta). Nas jutro nie ma, więc i postów będzie brak:( Ale jedziemy na 20ste urodziny mamy Maćka (tak, tak, gromadzę plusy), więc jesteśmy usprawiedliwieni. Zdjęcia ze skręcania będzie robić Gosia, nasz szpieg z krainy deszczowców :)
A pokój chłopców jest o tyle ciekawy, że... przed wojną mieściła się tam kuchnia, co oznacza mnóstwo zabawnych pozostałości, np. taki podokienny schowek jak poniżej. Ale o tym też w poniedziałek...
Cudnego weekendu!




Mamie Maćka dużo,dużo serdeczności życzę i oby jeszcze długo,długo była tak młoda.
OdpowiedzUsuńWam życzę należnego wypoczynku po "przejściach remontowych",a sobie -dłuuugich wpisów i jeszcze więcej zdjęć.
pozdrawiam...
proponuje Wam do biura pod te krzesła jeżdżące zakupić podkładkę przezroczystą, są takie cuda, nie zniszczycie tych budżetowych olśniewających paneli :)
OdpowiedzUsuń