Bloga o wdzięcznej nazwie "Ładne Rzeczy" obserwuję od dwóch lat i cenię za konsekwencję. Coraz więcej wejść, coraz większy zasięg i rozpoznawalność. Autor - nieznany. No, może nie nieznany, ale na pewno tajemniczy. Nie zdradza imienia, profesji, miejsca zamieszkania.
"Nawet moi znajomi nie wiedzą, że prowadzę bloga."- mówi szczerze. Bo (tu powinnam wstawić imię) w ogóle jest bardzo szczera.
Na moje pytania odpowiedziała konkretnie i prawdziwie: że blogowanie to sposób życia ("24 godziny na dobę mam oczy dookoła głowy"), że bywają momenty zwątpienia ("Denerwuje mnie czasem malkontenctwo ludzi. Nie da się przecież zadowolić każdego, a blog to subiektywny wybór!"), a Facebook bywa wdzięczniejszą formą wymiany opinii ("Tam widzę, dla kogo piszę.")
Pod wszystkim mogę się podpisać wszystkimi kończynami. Szczerze!
Mam nadzieję, że czytanie tego wywiadu będzie dla Państwa taką samą (przeogromną) przyjemnością, jaką było dla mnie!
Wielkie dzięki "Autorko"!
1. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Nie pamiętam. Chyba to, że przeglądając różne sklepy internetowe zdarzało mi się znajdować naprawdę ładne rzeczy. A kiedy po jakimś czasie opowiadałam komuś o nich (albo co gorsza - sama chciałam w końcu kupić), nie mogłam przypomnieć sobie, gdzie to widziałam, kto był producentem i ile kosztowało. "Ładne rzeczy" miały być na początku zbiorem zakładek do znalezisk sklepowych... A potem blog ewoluował i teraz rzadko pokazuję rzeczy ze sklepowych półek.
2. Jak długo prowadzisz bloga, jak często piszesz?
"Ładne Rzeczy" powstały w 2009 roku - piszę z różną częstotliwością, w zależności od innych zajęć, samopoczucia, weny itp., itd. Nie da się tego określić jednoznacznie. Gdyby wziąć pod uwagę prowadzenie również facebookowego fanpage'a "Ładnych Rzeczy" to można powiedzieć, że jestem cały czas na posterunku. Sporo czasu też poświęcam na odpisywanie na maile. Można powiedzieć, że zawsze mam oczy dookoła głowy - podczas przeglądania stron internetowych i kiedy robię zakupy. Zawsze może wpaść mi w oko coś, o czym chcę napisać na blogu. Jak na słynnym t-shircie: Watch out! I'm blogging THIS.
3. Co Cię motywuje?
Najczęściej jest to właśnie "ładna rzecz" - czasem jest to produkt zobaczony w sklepie, ale częściej zdjęcie wnętrza. Ostatnio natomiast szukam na własne potrzeby rozwiązań DIY (skrót: do it yourself / zrób to sam) i one stają się tematem wpisów na blogu.
4. Moment zwątpienia?
Ostatnio z bloga zniknęło sporo zdjęć - i ręce mi opadły, bo nagle pół bloga szlag trafił! Nie wymyśliłam jeszcze rozwiązania tego problemu.
5. Jaki był największy sukces Twojego bloga?
A był jakiś sukces? :) Ciągle sobie nucę "the best is yet to come..."
6. I konkretnie: co jest w tym najprzyjemniejsze, a co przysparza Ci najwięcej problemów?
Zdecydowanie najtrudniejsze jest znalezienie czasu. Łapię się sama na tym, że wklejenie zdjęcia czy linku na Facebooku to moment, a napisanie notki na blogu to już zdecydowanie bardziej czasochłonne zadanie. W efekcie mamy czasem kilkanaście nowych wpisów na fanpage'u i... ciszę na blogu. Sama się na siebie o to wkurzam, ale niewiele udaje mi się z tym zrobić. Choć przed Gwiazdką zawzięłam się, że codziennie na blogu będzie jedna inspiracja - taki kalendarz adwentowy z ładnymi rzeczami i.. udało się! Fajnie było potem oglądać, jak czytelnicy przystrajali swoje domy dokładnie w taki sposób, jaki zobaczyli na moim blogu.
Najfajniejsze? No ba - to, że potem mailuje Kasia z Dekornika, że chce o "Ładnych Rzeczach" napisać w cyklu 'Polki potrafią... blogować'! (I moje serce mięknie! - dopisek Dekornika:))))
7. BHP, czyli Blogowa Historia Posągowa. Najbardziej zabawna/spektakularna/dziwna rzecz, jaka przytrafiła się od zarania pisania?
Mało moich znajomych wie, że piszę bloga. Kiedyś ze znajomą rozmawiałyśmy na tematy wnętrzarskie i w pewnym momencie ona mówi, że koniecznie musi mi coś pokazać, coś co chcę zrobić w swoim domu. No i pokazała... notkę na "Ładnych rzeczach" :)
8. Jaką rolą przy prowadzenia bloga odgrywają serwisy społecznościowe, np. Facebook?
Facebook - daje codzienną motywację. Tam widać, że nie pisze się dla siebie - na blogu ludzie nie komentują tak często. A tu nagle widać, że coś się podoba, nawiązuje się rozmowa i widzę, dla kogo piszę. Blog to znacznie większa praca, ale i satysfakcja nie do porównania!
Zdjęcia powyżej pochodzą z bloga "Ładne Rzeczy"
"Autorka" jest także autorką drugiego bloga, fotograficzno-kulinarnego - "Blue Spoon". Też wart polecenia. "Cieszę się, że ludzie polubili tego siostrzanego bloga, choć blogi kulinarne to niełatwy kawałek chleba (nomen omen)"
INSPIRACJE i REALIZACJE:
"Przeglądam sporo blogów - francuskie, kilka azjatyckich i skandynawskich. Pewnie dlatego pokazuję tyle białych kuchni. Wiem, że nie są praktyczne i wiem, że niektórym na dzień dobry wizualizuje się eksplozja garnka z sosem bolońskim. Ale nadal będe pokazywać jasne wnętrza, a zielonych łazienek - nie. Bo każdy wybór na blogu ZAWSZE jest maksymalnie subiektywny."
I krótkie podsumowanie od nas: POLECAM! POLECAM! POLECAM!