piątek, 25 kwietnia 2014

Najciemniej pod latarnią, czyli w poszukiwaniu żarówek

Szukałam i szukałam takich girland z żarówkami.






I nic.
Szukałam po blogach, szukałam po sklepach, szukałam po wyszukiwarkach. Pojawiały się albo świąteczne propozycje albo sznury kosztujące 350 zł.
Szukałam na balkon. Nasz balkon przez ostatni rok zmieniał się diametralnie. Podwyższyliśmy go, wyłożyliśmy sztuczną trawą, a Maciek wyhodował już nawet mały zielarski ogródek (z tymiankiem, mniam!). Ogródek wyhodować jest nader trudno, bo Białek skutecznie służy nam jako kosiarka. Nawet bez specjalnego proszenia.
I lampki miały być właśnie dopełnieniem balkonu. Ciepło się zrobiło, weekendy można spędzać na trawie na naszym drugim piętrze.
Szukałam dobre kilka miesięcy. Allegro postawiło na święta, a butiki do zacne ceny. I nagle na jednym z polskich blogów wnętrzarskich, w komentarzach znalazłam link do sklepu WSZYSTKO DLA RESTAURACJI. Czym prędzej udałam się na stronę... Chwileczkę, znam tę stronę. Błądzę, przewijam, skaczę sprawdzam. Ależ oczywiście! To strona należąca do mojej koleżanki!


Jak widać, czasami los zatacza koło.
Polecam stronę www.wszystkodlarestauracji.pl, bo można tam też znaleźć znakomite rzeczy... do domu.
Ja z kolei kupuję czym prędzej lampki.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Walka z wewnętrznym chomikiem, czyli przerabianie domu z dzieciństwa

Prezentuję dzisiaj kilka zdjęć z Hollywood. Zachodniego Hollywood, bo t tu znajduje się dom dziadków młodej pary. Odziedziczony i przerobiony. Dziadkowie Chrisa, bo tak ma na imię obecny właściciel, traktowali ten dom letniskowo, czyli uciekali tu przed miastem w cieplejsze dni. I tak traktują go też młodzi.
A zamieszczam te zdjęcia, bo jestem pod wrażeniem połączenia starego z nowym. Dom nie stracił nic z klimatu lat "pozaprzeszłych", wciąż widać boazerię, stare meble, makatki i paprotki na ścianach. A jednak chciałoby się mieć taki dom. Znam to uczucie, kiedy przerabia się dom/mieszkanie po kimś z rodziny. Po szafkach piętrzą się rzeczy, których nie chcemy wyrzucać, bo z każdym wiążą się jakieś wspomnienia. A jeśli nawet nie konkretne wspomnienie, to nie chcemy pozbywać się dane rzeczy przez uszanowanie trudu lub woli kogoś, kto rzecz kupił lub zdobył. Bo może dla niego były to jakieś wspomnienia.
Od zawsze słyszę i czytam, że stary dom jest znacznie trudniej odremontować niż postawić nowy. I myślę, że nie chodzi tu tylko o kwestie budowlane. Bo stary dom się nadbudowuje. Dokleja się do niego własne elementy. Wymaga to znacznie więcej siły fizycznej i psychicznej, aby nie naruszając konstrukcji (czyt. klimatu) stworzyć coś własnego. tytułowa walka z chomikiem to nic innego jak wmawianie sobie, że "naprawdę nie potrzebujemy beżowej zastawy z lat osiemdziesiątych, bo naprawdę nie mamy gdzie tego postawić". I, żeby grubiańsko nie pozbywać się czyichś, próbujemy znaleźć na zastawę amatora. Ale taka zastawa to ciężka sprawa... :)
Wolę jednak taką walkę od postawienia czegoś od początku. Moja znajoma mówiła kiedyś, że jak jest łatwo to jest nudno. I podpisuję się pod tym, choć czasem pozbycie się pamiątek jest naprawdę trudne. I niekoniecznie ciekawe.










źródło: Design Sponge

piątek, 18 kwietnia 2014

Cudownych Świąt, czyli życzenia

Wszystkim czytelnikom bloga najcudowniejszych, najcieplejszych i przede wszystkim najdłuższych (no, przynajmniej wydających się najdłuższymi) Świąt Wielkanocnych. Jest piękna pogoda, dziś w pracowni skosztowaliśmy pysznego mazurka wyrobu żony pracującego z nami Kacpra, nie może być żle!
Proszę się tylko nie przejadać. Czego i sobie życzę :)


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

niedziela, 6 kwietnia 2014

KUMATE, czyli wreszcie jesteśmy w sieci!

Po kilku latach "nicnierobienia", wreszcie wystartowała strona KUMATE PL. 
Zapraszam do zwiedzenia, obejrzenia, zapoznania się z nami. Przynajmniej e-zapoznania :) No i wciąż zapraszamy do naszej pracowni na ul. Ogrodową 31/35. Jest to budynek starek powojennej drukarni, jesteśmy na parterze. Pracownia to w ogóle zbitek przedmiotów kupionych do poprzednich miejsc, prezentów od znajomych i naszych produktów. Ciężko jest potem zlepić to w coś sensownego (co widać na zdjęciach), ale lubimy ten nasz wnętrzarski gulasz :)

Zapraszam: www.kumate.pl







czwartek, 3 kwietnia 2014

Zmiana klimatu, czyli tęsknota za tropikami

ten wpis to bardziej taki moodboard niż wnętrzarski poradnik. Ale naprawdę chcemy, alby temperatury mocno dodatnie już przyszły. Trochę tęsknimy za skwarem, zielenią, duchotą.

Dlatego dziś tapeta klasyk - Banana Leaf. 





Lubię tę tapetę w wymiarze "za dużym", w niewielkim pomieszczeniu (czyt. łazienka), gdzie ciepło, które niewątpliwie daje ta tapeta, jest wskazane. Wchodzimy wtedy do takiego niewielkie wnętrza, a liście oplatają. A jeśli połączymy ją z kompletnie nie-do-pary kafelkami w szachownicę, to daje nam już prawdziwy mezalians - teoretycznie to nie może się udać, a w praktyce zakochujemy się od pierwszego wejrzenia.

Tropiki w ogóle będą mocnym trendem w tym sezonie. Co mnie bardzo cieszy, bo koloru w domach i na ulicach wciąż deficyt.




Powyżej: Kolekcja Laissez Lucie Faire, prezentowana już na blogu, najnowsze bluzy Adidas z serii farm oraz komplet Zara Home. Papuga mnie rozłożyła.

środa, 2 kwietnia 2014

Paris & Paris, czyli raz po francusku, raz po amerykańsku

Zobaczyłam ten filmik i rozmarzyłam się. już ponad rok nie byliśmy w Paryżu, a on cały czas żyje w przeszłości i kusi w przyszłości.


A do tego Kelly Wearstler, która uwielbiam za odwagę i której dokładnie się przypatruję. Jej strona MY VIBE MY LIFE  przeszła jakiś czas temu metamorfozę ( a dokładnie zmieniła się z bloga w serwis o designie i jej samej ) i wygląda fenomenalnie: www.myvibemylife.com. Do tego cenię ją, bo proponuje rozwiązania, które nie wpasowują się w paletę barw bezpiecznych. Meble, które wstawia do przestrzeni publicznych także nie są z katalogu IKEA. Targi, wyprzedaże, antykwariaty, a na nich najdziwniejsze przedmioty, te z największą ilością złota i najmocniejszymi szlachetnymi kolorami. Fajna zabawa.  No właśnie, trochę mi to przypomina niebezpieczną zabawę. Baaaardzo uważnie patrzę i słucham o takich biznesach. Kelly zasłynęła tym, że urządziła sieć hoteli na wybrzeżach USA, należących do... jej męża (nie wiem, czy nie późniejszego) . Potem był program telewizyjny, gdzie sędziowała w reality show o aspirujących projektantach i dekoratorach wnętrz. Potem mnóstwo publikacji, zwrócenie uwagi nie tylko dokonaniami, ale i ubiorem, założenie firmy odzieżowej... Przypadki ze świata mody i biznesu często pokazują, jak złudny jest to biznes (bankructwo Annie Leibovitz, a ostatnio L'Wren Scott). Jak mocno można coś rozdmuchać (bajkę) i jak szybko można się sparzyć (finansowo). Dlatego mrużę nieco oczka i przypatruję się uważnie kilku takim "casusom", czy jakby powiedział dzisiejszy marketing -"case'om" :) Jeszcze raz zapraszam na stronę myvibemylife.com. Warto.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...