poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Walka z wewnętrznym chomikiem, czyli przerabianie domu z dzieciństwa

Prezentuję dzisiaj kilka zdjęć z Hollywood. Zachodniego Hollywood, bo t tu znajduje się dom dziadków młodej pary. Odziedziczony i przerobiony. Dziadkowie Chrisa, bo tak ma na imię obecny właściciel, traktowali ten dom letniskowo, czyli uciekali tu przed miastem w cieplejsze dni. I tak traktują go też młodzi.
A zamieszczam te zdjęcia, bo jestem pod wrażeniem połączenia starego z nowym. Dom nie stracił nic z klimatu lat "pozaprzeszłych", wciąż widać boazerię, stare meble, makatki i paprotki na ścianach. A jednak chciałoby się mieć taki dom. Znam to uczucie, kiedy przerabia się dom/mieszkanie po kimś z rodziny. Po szafkach piętrzą się rzeczy, których nie chcemy wyrzucać, bo z każdym wiążą się jakieś wspomnienia. A jeśli nawet nie konkretne wspomnienie, to nie chcemy pozbywać się dane rzeczy przez uszanowanie trudu lub woli kogoś, kto rzecz kupił lub zdobył. Bo może dla niego były to jakieś wspomnienia.
Od zawsze słyszę i czytam, że stary dom jest znacznie trudniej odremontować niż postawić nowy. I myślę, że nie chodzi tu tylko o kwestie budowlane. Bo stary dom się nadbudowuje. Dokleja się do niego własne elementy. Wymaga to znacznie więcej siły fizycznej i psychicznej, aby nie naruszając konstrukcji (czyt. klimatu) stworzyć coś własnego. tytułowa walka z chomikiem to nic innego jak wmawianie sobie, że "naprawdę nie potrzebujemy beżowej zastawy z lat osiemdziesiątych, bo naprawdę nie mamy gdzie tego postawić". I, żeby grubiańsko nie pozbywać się czyichś, próbujemy znaleźć na zastawę amatora. Ale taka zastawa to ciężka sprawa... :)
Wolę jednak taką walkę od postawienia czegoś od początku. Moja znajoma mówiła kiedyś, że jak jest łatwo to jest nudno. I podpisuję się pod tym, choć czasem pozbycie się pamiątek jest naprawdę trudne. I niekoniecznie ciekawe.










źródło: Design Sponge

piątek, 18 kwietnia 2014

Cudownych Świąt, czyli życzenia

Wszystkim czytelnikom bloga najcudowniejszych, najcieplejszych i przede wszystkim najdłuższych (no, przynajmniej wydających się najdłuższymi) Świąt Wielkanocnych. Jest piękna pogoda, dziś w pracowni skosztowaliśmy pysznego mazurka wyrobu żony pracującego z nami Kacpra, nie może być żle!
Proszę się tylko nie przejadać. Czego i sobie życzę :)


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

niedziela, 6 kwietnia 2014

KUMATE, czyli wreszcie jesteśmy w sieci!

Po kilku latach "nicnierobienia", wreszcie wystartowała strona KUMATE PL. 
Zapraszam do zwiedzenia, obejrzenia, zapoznania się z nami. Przynajmniej e-zapoznania :) No i wciąż zapraszamy do naszej pracowni na ul. Ogrodową 31/35. Jest to budynek starek powojennej drukarni, jesteśmy na parterze. Pracownia to w ogóle zbitek przedmiotów kupionych do poprzednich miejsc, prezentów od znajomych i naszych produktów. Ciężko jest potem zlepić to w coś sensownego (co widać na zdjęciach), ale lubimy ten nasz wnętrzarski gulasz :)

Zapraszam: www.kumate.pl







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...