środa, 31 marca 2010

Dawkowanie przyjemności cz. 3 - ostatnia

Dziś rano aparat okazał się sprawny więc dokończyłam dzieła uwiecznienia skarbów zdobytych na rynku w Ostrołęce. 

1. Proszę Państwa, oto miś...
To o nim, targując się, powiedziałam do sprzedawcy: Wie Pan, że nikt oprócz nas tego nie weźmie. Przekonałam Pana. Cena ostateczna: 3 zł

2. Myszka drewniana
Chyba myszka. Kupiona na stoisku Cepelii. Cena: 8 zł

3. Popielniczna GS
Prezent od mamy Maćka (podobnie jak dwie talie kart do gry w Remi Brydża. Karty z mojej ulubionej sieciówki, wszystko po 5 zł. Mówię poważnie - uielbiam te sklepy:)

Kilka impresji z dzisiejszej drogi do pracy

Ostrzegałam, że wiosna to czas mojej szaleńczej pogoni z aparatem. Sezon spacerów i fotografowania uważam za rozpoczęty, oto droga, która idziemy do pracy: CENTRUM WARSZAWY, FILTRY.


wtorek, 30 marca 2010

Przygotowania do sprzątania... balkonu

Remont biura jeszcze nie dobiegł końca - jutro zrobię raport ze wszystkiego, co jeszcze wymaga a) naprawienia, b)kupienia, c) wymyślenia "co z tym fantem zrobić". 
Ale doświetlona prawdziwie wiosennym dziś słoneczkiem postanowiłam wziąć się za dobieranie krzeseł i foteli na balkon, który to zamierzamy w najbliższym czasie sprzątnąć. Jutro rano także zrobię zdjęcie poremontowemu pobojowisku, panującym teraz na tej sporej, wyłożonej terakotą przestrzeni. A do tego spróbuję znaleźć w internecie zdjęcia, które pokażą, jak wygląda nasz balkon marzeń. Z latte i croissantami... Czyli takie PRZED i (mam nadzieję) PO.

Dziś - wciąż obrażona na Allegro - zaczęłam poszukiwania w tym zbójeckim serwisie krzesełka lub fotela, by w spokoju, już za miesiąc, zasiąść w nim, otulona majowym słońcem i zapachem porannej kawy. Mrrrau...

Oczywiście szukałam w starociach:



Jednak trochę twardo...

Oto nasi faworyci i to od moich ulubionych sprzedawców. Jutro będę dzwonić:)

A tak przy okazji, dla wszystkich, którzy szukają stolików pod telewizor, z budżetem do 200 zł:

Stopniowanie przjemności...

Lepiej napisać, że będę stopniować przyjemność na blogu niż tak, że wyładował mi się aparat, bo zapomniałam uzupełnić baterii i dlatego nie pokażę dziś wszystkich rzeczy, jakie wyszukaliśmy na targu (rynku) w Ostrołęce.
Także dziś odsłona numer 2: popieniczka (uwaga! prosimy czytać uważnie!) COCO COLA!
Miejsce zakupu: Rynek w Ostrołęce, Cena: 1 zł.

poniedziałek, 29 marca 2010

Help! czyli gdzie znaleźć piękny chlebak?:)

Tym razem coś nie od nas, ale od kogoś, kto nas... śledzi. Oczywiście w sieci.

Cytuję:

Planuję wymianę chlebaka, ale...no właśnie, zawsze jest jakieś ale.
Drewniane są zbyt swojskie, a metalowe zbyt nowoczesne. Spodobała mi się
taka oto puszka(załącznik). Gdzie mogę takie dostać? Najbardziej
odpowiadałaby mi ciemnoczerwona(ale w sumie wybrzydzać nie będę;)
Z góry dziękuję za pomoc i przepraszam,że zawracam głowę, ale nie mogę
nic fajnego znaleźć!

I zamieszczam zdjęcie:

Może Państwo podpowiedzą:)

Drobiażdżki z przejażdżki

Cześć pierwsza suwenirów z rodzinnego miasta Maćka, Ostrołęki, w której gościliśmy od piętku do niedzieli:

1. Prezent dla Gosi (jeśli dziś przeczyta bloga - spalony:), czyli czerwona ludowa sarenka (?), która - po naciśnięciu na denko zabawki, kłania się. Kuiliśmy już kiedyś taką kolorową drewnianą żyrafkę (nie wiem, czemu wszystkie te zwierzątka robią w tak abstrakcyjnych kolorach) i stwierdziliśmy, że musi mieć towarzystwo. Jak nasze koty.

Cena: tajemnica, gdyż to jednak prezent. Miejsce zakupu: Targ na ul. Targowej (a jakże) w Ostrołęce. 



2. Ceramiczny świecznik MIŚ w kolorze naszego KUMATEGOstudia, czyli  otrym jasnym zielonym. Cena: 1 zł. Miejsce zakupu: Targ na ul. Targowej (a jakże) w Ostrołęce.

Druga partia suwenirów została w domu, więc sfotografuję je jutro rano. Na zachętę dodam, że kiedy przyszło do targu o cenę jedne z rzeczy, finalnym argumentem z naszej srony było: "Ale wie Pan, że nikt oprócz nas tego nie kupi?". Targ został dobity. I zdobyty.

Z naszego podwórka

Bo na naszym podwórku naprawdę sporo się dziś zadziało.
Po pierwsze: prawdopodobnie będzie zamknięte. Czyli montują domofon. czyli była koparka, która spowodowała, że gleba została poryta jak do sadzenia ziemniaków. Jutro mają zakopać.
Po drugie: nasz gospodarz, w porozumieniu ze spółdzielnią "Ostoja" pięknie przyozdobił podwórko na Niedzielę Palmową. Także, jak (od dwóch dni) widać tradycja w narodzie wciąż żywa. A my w końcu mamy pracownię pod palmami, tak jak zawsze marzyliśmy!
Po trzecie: Wiosna Panie Sierżancie. Pojawiły się kępki krokusów w kolorach fioletowym i żółtym. I wyglądają pięknie.
Ja, jako szalona reportażystka, wzbudziłam zainteresowanie pana dozorcy biegając z aparatem od klombu do klombu. Jednak, kiedy spytał, co fotografuję i usłyszał ode mnie odpowiedź "Wiosnę!" od razu się rozchmurzył. Jak ostatnio niebo nad Warszawą :)





czwartek, 25 marca 2010

Co w przyszłym tygodniu...

Ech, ech, wszystko się zbiegło, nasz remont i moja komputerowo-koncepcyjna praca (grafika), czyli czasu brak kompletny. Chłopcy biegają po pracowni, instalują kabelki, listwy kleją, a ja, jak wyciągnę głowę znad mojego ogromnego komputera i widzę zamieszanie biegnę z aparatem. 



Ogólnie nasza pracownia i biuro są mniej więcej skończone. Poza paroma ubytkami np. w postaci lamp, o czym już pisałam. Wszystkie braki dokładnie opiszę w poniedziałek. Panuje u nas straszliwy bałagan, który mam nadzieję zażegnać do połowy przyszłego tygodnia. Jeśli mi się nie uda, bankowo oszaleję:)

Jutro także chłopcy z sąsiedniego pokoju wprowadzają się na dobre. Dziś skończyli wykładać pokój panelami, jutro skręcają mebelki, potem jedynie wykończeniówka (w tym fototapeta). Nas jutro nie ma, więc i postów będzie brak:( Ale jedziemy na 20ste urodziny mamy Maćka (tak, tak, gromadzę plusy), więc jesteśmy usprawiedliwieni. Zdjęcia ze skręcania będzie robić Gosia, nasz szpieg z krainy deszczowców :)

A pokój chłopców jest o tyle ciekawy, że... przed wojną mieściła się tam kuchnia, co oznacza mnóstwo zabawnych pozostałości, np. taki podokienny schowek jak poniżej. Ale o tym też w poniedziałek...
Cudnego weekendu!

Wpis od Maćka: No comments

Jak są zażalenia, to się zdjęcie zmienia.

Dostałam zażalenie i dziś prawie doszło do rękoczynów. Przemek (nazwany przez nas - oczywiście tajnie - Kudłatym) prawie chciał mnie zamordować za jego zdjęcie w szarej bluzie, które zamieściłam ok. tygodnia temu na blogu.
Tak więc - żeby nie było - dziś zamieszczam:
1. ładne zdjęcie Przemka
2. ładne zdjęcie Przemka i Arka (naszych "pokojowych" sąsiadów)

PS A swoją drogą mówię Państwu, ci mężczyźni tacy przewrażliwieni w dzisiejszych czasach...


FILTROWA PRACOWNIA stan z 23.03

wtorek, 23 marca 2010

FILTROWA - pokój biurowy - stan z 23.03





Fantasy vs Reality

Czyli o tym, jak wszystko ma iść jak z płatka, a idzie jak po grudzie. 

FANTASY: Kiedy byliśmy jeszcze na Wilczej przy pysnej kawce ze spienionym mleczkiem obmyśałam przyszłe ustawienie biura.
REALITY: Teraz ekspres umożliwiający spienianie mleka nie jest nawet podłączony - zabrakło rozgałęziaczy. Pijemy z Gosią zimne. Dolewane oczywiście do kawy rozpuszczalnej:)


FANTASY: W moim planie rozmieszczenia mebli w nowej pracowni w przedpokoju, zaraz przy wejściu stawiamy wielki kraciak IKEI (regał złożony niby z sześcianów) i na nim znajduje się ekspozycja wszystkich gadzetów, a także ulotki i próbki maeriałów.
REALITY: Zabrakło paneli. Przedpokój nie ma do końca ułożonej podłogi, co skutecznie blokuje ustawianie w nim mebli. Czekamy na dowóz...


A jeśli zastanawiają się Państwo, kim na powyższych planach jest "Mysia", oto ona, nasza lokatorka od ok. 1.5 roku:)
Nie tracimy jednak nadziei, za oknami coraz ładniej, więc ja już niedługo zapuszczam się w filtrowe tereny z aparatem. Tylko nich pojawią się pierwsze pączki na drzewach... 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...