czwartek, 28 maja 2015

10 złotych zasad, jak dbać o łazienkę, czyli wywiad z ekspertem

Jednym z naszych partnerów w “Dekalogu Remontowym” jest polska firma Deante, oferująca ceramikę i armaturę łazienkową (ale nie tylko). Produkty Deante można zobaczyć m.in. na Stadionie Narodowym w Warszawie lub w hotelu Andel's w Łodzi.
Deante jest dla nas firmą uroczą, ponieważ mimo swoich dużych rozmiarów, czyli prawie 200 punktów w całej Polsce, w których obecna jest ekspozycja Deante, zostaje firmą ciepła. Każdego projektanta wymienia na swojej stronie z imienia i nazwiska, prosi klientów o referencje, dba o to, aby na ich stronie internetowej się nie nudzić. Nie piszę tego ponieważ JEST TO NASZ PARTNER, ale dlatego, że pierwsze wejście na tę niebieską witrynę było dla nas bardzo przyjemnym zaskoczeniem.



A teraz fachowcy z Deante odpowiedzieli na nasze pytania, bazowe pytania o to, jak dobrać rzeczy do łazienki, jak je otrzymać w czystości oraz… jak radzić sobie z hydraulikiem :)

Najważniejsze: Na co warto zwracać uwagę podczas podejmowania decyzji zakupowych, żeby produkt nie tylko ładnie wyglądał, ale później – po kilku kąpielach – nie trzeba było pół godziny polerować powierzchni wanny.
Najlepiej sprawdzają się obłe formy – bez zbędnych zagłębień i zakamarków, w których może się zbierać kłopotliwy do usunięcia kamień i osad. Ta zasada dotyczy zarówno armatury, jak i ceramiki.


Pytanie, które warto zadać sprzedawcy przy zakupie produktu?
– Co obejmuje gwarancja udzielona przez producenta?
– Czy producent oferuje swoim klientom serwis dojazdowy?
– Czy baterie i natryski pozwalają oszczędzać wodę?
– I najważniejsze, czy sprzedawca sam kupiłby dany produkt?

Jak dbać o ceramikę? Najprostsze zabiegi profilaktyczne, :).
Wystarczy używać delikatnej ściereczki ze środkiem myjącym. Należy unikać mleczek ze ściernymi drobinami i proszków czyszczących, które mogą uszkodzić powierzchnię ceramiki.

Jak dbać o armaturę? Najważniejsze porady.
Powierzchnię armatury warto przecierać nawet kilka razy w tygodniu. Nie należy zapominać o aeratorze, czyli sitku, przez które wypływa woda. Przynajmniej raz w miesiącu należy je wykręcić i opłukać pod bieżącą wodą.

Czy istnieją jakieś ekosposoby na dbanie o łazienkę?
Najlepszym, bo zarówno ekonomicznym, jak i ekologicznym sposobem na usunięcie osadu i uporczywego kamienia jest stosowanie roztworu wody z octem spożywczym w stosunku 1:1.

Co na pewno szkodzi armaturze i ceramice? 
Używanie agresywnych detergentów, chropowatych gąbek i czyścików.

Jaką żywotność mają produkty? Po jakim czasie użytkowania powinniśmy pomyśleć o nowej umywalce, baterii?
Odpowiednia pielęgnacja i konserwacja armatury oraz ceramiki to podstawa. Na żywotność baterii wpływają wysokiej jakości komponenty, dlatego należy zwracać na nie uwagę podczas zakupów. Elementy wyposażenia najlepiej wymienić wówczas, gdy na rynku pojawiają się zupełnie nowe trendy, a my chcemy na nowo zaaranżować nasze wnętrze.

Praktycznie: co najczęściej psuje się w łazience?
W toaletach kompaktowych często psuje się spłuczka, natomiast w wężach prysznicowych słabej jakości rozwija się oplot. Niekiedy zawodzą akcesoria, np. haczyki i wieszaki, które poluzowują się w miejscach montażu.


Jak rozmawiać z hydraulikiem – złote 3 pytania/stwierdzenia?
– W jakim stanie jest instalacja w naszej łazience?
– Jak konserwować elementy wyposażenia, aby uniknąć awarii?
– Jak dbać o drożność rur?

Jak będzie wyglądała łazienka przyszłości?
Najsilniejsze trendy to natura (płytki imitujące słoje, drewniane materiały) oraz geometryczne wzory. Na rynku pojawiają się także akcenty kolorystyczne, zarówno na armaturze, jak i meblach, czy oświetleniu. Coraz modniejsze stają się systemy podtynkowe wbudowywane w ściany i podłogi, zarówno w postaci baterii umywalkowych, natrysków, jak i odpływów liniowych.




No to raz jeszcze, 10 najważniejszych rzeczy z tego miniwywiadu, dla nas:

1. Wybierajmy obłe formy, które są łatwiejsze w utrzymaniu czystości
2. Zawsze pytajmy o gwarancję – czas i zakres.
3. Zawsze pytajmy o personalną rekomendację sprzedawcy – które produkty sam kupuje.
4. Nigdy nie myjmy ceramiki i armatury mocnymi środkami czyszczącymi lub drapakami. Lepiej często niż mocno.
5. Armaturę przecieramy nawet kilka razy w tygodniu.
6. Sprawdzaj czystość sitka w kranach przynajmniej raz w miesiącu.
7. Warto korzystać z ekosposobów do czyszczenia: np. octu spożywczego i wody
8. Sprawdzaj drożność rur (zadanie hydraulika).
9. Uważaj na elementy, które w łazienkach najczęściej się psują: spłuczki i oploty prysznicowe
10. Jeśli decydujesz się na elementy podtynkowe, zadbaj o bardzo dobrej jakości komponenty. Naprawdę może kosztować się sporo. Pieniędzy i zdrowia.

czwartek, 14 maja 2015

DEKALOG REMONTOWY cz.8, czyli jak kupować, żeby nie zbankrutować

Co to jest oszczędzanie? 
Oszczędzanie to zużywanie w niewielkiej ilości lub zachowywanie czegoś na później (za Wikipedią). I dokładnie tym zajmiemy się w dzisiejszym poście, czyli na co nie warto wydawać kroci oraz co warto zostawić sobie do kupienia w ostatniej kolejności. Albo w ogóle.

Zanim jednak odpowiemy, na czym można zaoszczędzić, dowiedzmy się od tych, co to remonty przeprowadzali i przeprowadzają, na czym oszczędzać nie wypada. Zaprosiliśmy do współpracy nasze ulubione blogujące panie architekt - Olę Cupek z bloga “Apetyczne Wnętrze” i Kasię Antończyk z “Architekta na Szpilkach”, aby powiedziały, na co one same zawsze zwracają największą uwagę.
Zaczynamy!


Jak opanować koszty remontu?

Ola Cupek 
Remont remontowi nierówny. Wprowadzając nawet najmniejsze zmiany w mieszkaniu należy wiedzieć, czego oczekujemy od efektu końcowego, często jednak nie mamy pojęcia co tak naprawdę chcemy osiągnąć, ponieważ brak nam przygotowania, planu, inspiracji itp… Za brakiem tych kilku czynników idą odpowiednie konsekwencje, przede wszystkim koszty.

Kasia Antończyk:
Żeby w ogóle myśleć o oszczędzaniu musimy mieć dokładnie zaplanowany budżet. Kosztorys remontu powinien zrobić architekt odpowiedzialny za projekt wnętrza, można też spróbować zrobić to samodzielnie, spisując wszystkie planowane wydatki i uzgodnione z fachowcami i ekipą remontową kwoty - od instalacji, poprzez podłogi, ściany aż po gniazdka elektryczne i baterie kuchenne. Dopiero wtedy możemy zacząć się zastanawiać nad tym, z czego zrezygnować, albo które prace można wykonać samemu.
Kupując warto negocjować. Możemy negocjować kwoty zarówno z wykonawcami remontu, jak i w hurtowniach i sklepach z wyposażeniem wnętrz. Kilka procent zniżki można uzyskać już po pierwszym pytaniu, a czasami rabat może sięgnąć kilkunastu procent.

W SKRÓCIE: 
- ustalmy efekt końcowy, wtedy łatwiej sporządzić realny kosztorys
- kosztorys zawsze spisujemy z fachowcami i trzymamy się go (patrz nasz punkt 7 - “Jak nie dać się oszukać?” Aby przeczytać kliknij TUTAJ). Można go uszczuplić - eliminując niepotrzebne przedmioty, nigdy powiększyć
- negocjuj! Rabaty, przy zakupie większych partii towaru mogą sięgać 20%!


NA CZYM NIE WARTO OSZCZĘDZAĆ?

Ola Cupek 
Podczas remontu przede wszystkim należy zadbać o tło: podłoga, ściany i sufit powinny być wykonane perfekcyjnie, z dobrych materiałów. Dobrych, nie znaczy drogich.

Kasia Antończyk:
Urządzając wnętrza nie warto oszczędzać na tym, czego prawdopodobnie nie zmienimy przez długi czas: podłogach, parapetach, stolarce drzwiowej i okiennej. Podłogi, okna i drzwi tworzą architekturę pomieszczenia i to one mają największe znaczenie dla odbioru całości wnętrza.


W SKRÓCIE:
- nie oszczędzamy na rzeczach, których nie wymienimy przez kilkanaście lat: podłogi, sufity, okna.


NA CZYM MOŻNA ZAOSZCZĘDZIĆ?

Ola Cupek
Na meblach. Obecnie moda daje nam dużą dowolność i pole do  popisu, nic dziwnego, że styl hipstera cieszy się dużą popularnością, nie tylko wśród młodych. Z drugiej strony samodzielnie wykonane dekoracje czy odrestaurowane we własnym zakresie meble, są wspaniałym oryginalnym dodatkiem we wnętrzu.
Nie warto także inwestować w dodatkowe zabudowy z płyt gipsowo kartonowych, pochłaniają sporo czasu, pracy, pieniędzy, a na dodatek zmniejszają gabaryty pomieszczenia. Najprostszy wzór na „im mniej pomysłów, tym lepiej”

Kasia Antończyk
Na meblach. Lepiej tu jednak oszczędzać na ilości, nie na jakości. Być może na przykład na początek wystarczą nam tylko dolne szafki kuchenne?

W SKRÓCIE:
- oszczędzamy na meblach. Po prostu nie wypełniamy powierzchni od razu. Wymarzony mebel zawsze można dokupić po 12 miesiącach mieszkania. Inaczej ma się rzecz z podłogą… :)


I jeszcze dodam akapit od Maćka, który na remontach zna się od strony praktycznej, sam często i własnoręcznie remontuje i usprawnia nasze mieszkanie i biura. Maciek kładzie nacisk na kupowanie dobrych farb. Są dużo wydajniejsze i nie męczą tak ramion, bo wystarczy położyć dwie warstwy farby, zamiast czterech. Przykład? Wynajęliśmy pracownię na warszawskich Filtrach (piękna okolica!). Jednak wynajęliśmy ją od spółdzielni i nie byliśmy pewni, jak długo pozwolą nam zostać w tych wnętrzach. Postanowiliśmy więc zrobić remont wyjątkowo budżetowo, czyli oszczędzać dosłownie na wszystkim. Najbardziej dotkliwie odczuliśmy dwie inwestycje:
- podłogę - kupiliśmy panele IKEA (tak!), które już po dwóch miesiącach miały rysy
- ściany - zainwestowaliśmy w najtańszy “zamiennik farby”. W połowie malowania, tracąc resztki nadziei na pokrycie pożółkłych ścian białą farbą i wyleczenie zakwasów od machania pędzlem, pojechaliśmy do wyspecjalizowanego sklepu po kilka puszek gęstej, białej mazi.
Kolejny przykład złego oszczędzania ilustrują obrazki poniżej :)



Na czym warto jeszcze zaoszczędzić? Cała lista sprytnych zakupów w naszym DEKALOGU REMONTOWYM, który można ściągnąć za damo, klikając w obrazek poniżej:


DEKALOG REMONTOWY, 
CZYLI NAJWAŻNIEJSZE 10 PUNKTÓW, 
JAK SPOKOJNIE PRZEPROWADZIĆ REMONT. 

1. REMONT - MOJE NOWE ŻYCIE

2. ZABEZPIECZ SIĘ, CZYLI JAK OSŁONIĆ POWIERZCHNIĘ

3. Z DEKORATOREM CZY BEZ?

4. CZEKAM I CZEKAM, CZYLI JAK I GDZIE ZAMAWIAĆ MEBLE I DODATKI

5. CO MOŻE (ALE NIE MUSI) ZMAJSTROWAĆ EKIPA REMONTOWA

6. REMONTOWAĆ W ZGODZIE Z SĄSIADAMI

7. JAK NIE DAĆ SIĘ NABRAĆ, CZYLI FINANSE

8. NA CZYM OSZCZĘDZAĆ, A NA CZYM NIE WARTO, CZYLI FINANSE 2

9. JAK SPRAWDZIĆ RZETELNOŚĆ FIRMY LUB EKIPY?

10. ZRÓB TO SAM, CZYLI NIE WSZYSTKO TRZEBA ZLECAĆ

środa, 13 maja 2015

Zdrapać cały świat, czyli genialna mapa na prezent!

Od kiedy z naszymi podróżami wypuszczamy się dalej niż Europa, zachwyciła mnie ta mapa. Świetny pomysł - mapa zdrapka. W zależności, jakie mamy nastawienie może to być prezent frustrujący lub motywujący :)



 Więcej z tego wpisu na naszej nowej odsłonie Dekornikowego Bloga. Za-pra-sza-my!
KLIKNIJ NA OBRAZEK PONIŻEJ:


poniedziałek, 11 maja 2015

DEKALOG REMONTOWY cz. 7, czyli jak nie dać się oszukać

Zasada przy kupowaniu rzeczy remontowych i dekoracyjnych jest prosta. Rzeczy, które kupujemy w sklepie należy - przed zakupem - sprawdzać w internecie. A te, które kupujemy online, lepiej zawczasu sprawdzić w realu. 
Jak argumentował Michał Wąsowicz z pracowni Arangeria, dom budujemy raz w życiu, mieszkania będziemy mieć może dwa, może trzy. Stąd tak ważne jest sprawdzenie wszystkiego, co kupujemy, bo będzie nam to służyć przez ładnych parę lat. Jakość nade wszystko. Jednak kompletując wszystkie rzeczy, które mamy kupić do przyszłego mieszkania lub domu, to nawet do małej kawalerki należy przynajmniej pięćdziesiąt razy przeciągnąć kartę prze terminal płatniczy. Jeśli za każdym razem przepłacimy, możemy pożegnać się z dodatkowym fotelem lub większym telewizorem. 


Jak sprawdzać?
My nazywamy to metodą crossową. Czyli:

- przedmioty kupowane w internecie zawsze warto najpierw znaleźć niedaleko, w sklepie. Pójść, zobaczyć, porozmawiać. Albo zamówić próbkę. 

- przedmioty kupowane w realu warto prześledzić w internecie pod kątem ceny. Najczęściej internetowe ceny są tańsze, bo dostawca nie musi płacić za pawilon, ładne witryny i pracujące soboty. Jednak tu - uwaga na cenę dostawy. szczególnie przy przedmiotach remontowych, ciężkich takich jak glazura, panele, ceramika kuchenna i łazienkowa, podstawowy sprzęt AGD. To rzeczy duże gabarytowo lub przy zamawianiu większej liczby, po prostu ciężkie. Przy takich zamówieniach często dopłacamy za niestandardowy wymiar paczki lub przekroczenie dopuszczalnej wagi. Kiedy zamawialiśmy nasze podwójne drzwi do sypialni, żadna firma kurierska nie chciała się podjąć transportu. Po kilku dniach wojowania , udało nam się namówić niewielką, startującą firmę przewozową na dostarczenie nam tego sporego gabarytu. Uczulamy na takie sytuacje. A o naszych zmaganiach można przeczytać w poniższym wpisie (uwaga, przekierowanie do nowego bloga :)


Druga sprawa to finanse, które uzgadniamy z ekipą remontową. 

Tu zawsze obowiązuje zasada pióro-papier. Zawsze PRZED wykonaniem prac remontowych prosimy brygadzistę o oszacowanie kosztów. I informację o każdym nowym kupionym lub wymaganym produkcie. znam sytuację, kiedy taka lista naprawdę pomogła remontującej rodzinie, ponieważ kosztorys przed i po różnił się znacznie. Jednak każdy produkt i usługa zostały dokładnie spisane i PODPISANE przez szefa ekipy remontującej. Dzięki temu nie mogło być mowy o “nieporozumieniach”. 
Pamiętajmy także, że ekipy remontowe czasem zabierają od nas niepotrzebne rzeczy jak elementy wykończeniowe - listwy, stare drzwi, kaloryfery. Najczęściej ląduje to na złomowisku lub w skupie, a majstrowie dostają za sprzedaż zapłatę. To dla nich dodatkowy, najczęściej zasłużony zarobek.





DEKALOG REMONTOWY, 
CZYLI NAJWAŻNIEJSZE 10 PUNKTÓW, 
JAK SPOKOJNIE PRZEPROWADZIĆ REMONT. 

1. REMONT - MOJE NOWE ŻYCIE

2. ZABEZPIECZ SIĘ, CZYLI JAK OSŁONIĆ POWIERZCHNIĘ

3. Z DEKORATOREM CZY BEZ?

4. CZEKAM I CZEKAM, CZYLI JAK I GDZIE ZAMAWIAĆ MEBLE I DODATKI

5. CO MOŻE (ALE NIE MUSI) ZMAJSTROWAĆ EKIPA REMONTOWA

6. REMONTOWAĆ W ZGODZIE Z SĄSIADAMI

7. JAK NIE DAĆ SIĘ NABRAĆ, CZYLI FINANSE

8. NA CZYM OSZCZĘDZAĆ, A NA CZYM NIE WARTO, CZYLI FINANSE 2

9. JAK SPRAWDZIĆ RZETELNOŚĆ FIRMY LUB EKIPY?

10. ZRÓB TO SAM, CZYLI NIE WSZYSTKO TRZEBA ZLECAĆ

Praca w domu, czyli plusy ujemne tej sytuacji

Wstaję rano, siadam do komputera, a tam…

Kiedy przepędzę Rudaska i zaczynam pracę, z lewej strony mam cały czas taki widok...

Na szczęście zawsze w prawej ręce mam mój magiczny ołówek, który przypomina mi, że…

sobota, 9 maja 2015

Sztuczki prawdziwej sztuki, czyli o tym, jak obrazy potrafią zmienić wnętrze

Nie wytrzymałam soboty bez blogowania, ale to dlatego, że zobaczyłam na stronie Desire to Inspire fanstastyczny dom, w którym przejawy sztuki zostały potraktowane jak farsz w cieście  Czyli bez farszu mamy jedynie ciasto francuskie, które można też kupić jako mrożonkę. To farsz (czyt. sztuka) daje smak.
Zrobiłam symulację, jak prezentowany poniżej dom wyglądałby bez obrazów i rzeźb. Na pierwszym zdjęciu co prawda razi mnie głowa jelenia po lewej stronie, ale reszta jest majstersztykiem. Zapraszam do oglądania:















Jakie obrazy mamy w swoim mieszkaniu? O tym napiszę (i pokażę) już w poniedziałek.

środa, 6 maja 2015

Time to watch something, czyli video dla kobiet myślących (o biznesie)

Dziś kompletnie z innej beczki. Dziś typowo kobiecy wpis i typowo biznesowy wpis.
Oglądałam wywiad, który prezentuję poniżej już około dziesięciu razy. Włączam go mniej więcej raz na tydzień, raz na dwa tygodnie. Jest to rozmowa Izabeli Makosz, założycielki warszawskich salonów Time for Wax i kanału dla kobiet w biznesie Time for Business z właścicielką marki Motherhood, Justyną Garstecką. Panie rozmawiają o wszystkim - o porażkach, o tym, jak przeinwestować i jak tego nie robić, jak można się pomylić i jak pomyłkę wyprostować, jak dalekie są często wyobrażenia od biznesowej rzeczywistości i jak uniknąć tej rujnującej przepaści. Szczerość pani Justyny mnie powaliła. Nie widziałam/słuchałam jeszcze tak rzeczowego wywiadu, tak prostego, bezpośredniego i skromnego. Bo rozmowa jest o wszystkim: o marżach, promocji, biznesplanie, podatkach. Wszystko podane w sposób najprostszy z możliwych, bez owijania w bawełnę i propogandy sukcesu.
A sukces na koncie pani Justyny jest ogromny, bo jej produkty dla mam i dzieci są na półkach w Smyku i Toys R Us, a sama Garstecka jest laureatką konkursu Bizneswoman Roku, organizowanego przez portal Sukces Pisany Szminką.
Ten wywiad to tzw. must have albo must watch dla każdej z Pań, która chce założyć swoją firmę lub ma już jedną, ale w stanie embrionalnym :) PO-LE-CAM nawet chyba bardziej niż wietnamską kawę przed śniadaniem.




Uwaga, od kilku dni działa też nowa odsłona bloga pod adresem blog.dekornik.pl, na który przeserdecznie zapraszamy. Blog będzie prowadzony przez jakiś czas pod dwoma adresami tak, abyśmy spokojnie przyzwyczaili się do nowej wersji. Zachęcam jednak do zajrzenia pod wskazany adres, wystarczy kliknąć na zdjęcie poniżej:

poniedziałek, 4 maja 2015

DEKALOG REMONTOWY cz.6, czyli jak tu żyć z sąsiadem po sąsiedzku?


Stare powiedzenie mówi: Nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe. I podczas remontu, należy sobie spoić tę zasadę mocno i permanentnie. Przynajmniej jeśli chodzi o sąsiadów.
na początku mała gra. Proszę sobie przypomnieć piękny sobotni poranek, kiedy wiedzą Państwo, że mogą dłużej postać, że pogoda piękna, że w planach wyjście na rower, spacer, lody, kawa… Ale najpierw sen, ten dłuższy i zasłużony. A tu nagle, 7:30 rano słychać za ścianą (nad sufitem, pod podłogą) ciągły dźwięk urządzenia elektrycznego? Sąsiad robi szejka z bananów? Ależ skąd, postanowił w weekend pobawić się w bohatera domu i od samego rana wierci w ścianach otwory pod kołki. A potem wbija te kołki, a potem wiesza lustra i obrazy, głośno przy tym przeklinając. I wtedy zaczynamy marzyć o domku jednorodzinnym…
Dlatego powiedzenie z pierwszego zdania tego minifelietonu naprawdę warto zapamiętać. Sąsiad to ktoś, kogo nie wybieramy, trochę jak rodziców. I tak jak sprytny nastolatek woli żyć w zgodzie z rodzicami (a praktycznie i tak robi swoje), tak i my musimy przyjąć podobną postawę. Sprytnego nastolatka i jego rodzica. 
Jak postępować z sąsiadami, poradnik od pierwszego do ostatniego dnia remontu:

KILKA DNI PRZED REMONTEM:
Wszystkich sąsiadów warto uprzedzić o planowanych pracach remontowych. Nie tylko tych z najbliższego otoczenia, czyli z tego samego piętra. My wywiesiliśmy kartkę na windzie, na parterze, a także obkleiliśmy drzwi na dwóch piętrach budynku - pod nami i nad nami. Na kartce widniał Bob Budowniczy, a pod spodem pięć ważnych punktów:
- zakres czasowy remontu i lokalizacja remontu (numer mieszkania)
- numer telefonu do nas
- prośba, pisana wytłuszczoną czcionką, o kontakt w jakiejkolwiek sprawie, która uprzykrzy sąsiadom życie.
- prośba o spory zakres tolerancji
- zapewnienie o tym, że dołożymy starań, żeby remont przebiegł sprawnie i cicho. Bo dla nas to także sytuacja kłopotliwa, która chcemy jak najszybciej sfinalizować.
Co ważne, z remontem nie należy się ukrywać. Sąsiedzi są różni i często wszyscy się znają, więc jeśli wie jeden, to wie spora grupa. A jeśli my nie wiemy, że oni wiedzą, to tylko nasze ryzyko.

DZIEŃ PRZED REMONTEM:
Idziemy do najbliższych sąsiadów z kawą i czekoladą, chyba, że wiemy, że stan zdrowia sąsiada nie pozwala na takie delicje. W tym temacie warto wykazać się czujnością, bo nie do końca zdrowy sąsiad z widoku bananów i truskawek ucieszy się bardziej niż z widoku używek. A jak się ucieszy, to będzie także bardziej łaskawy. Jeśli sąsiad ma psa, smakołyk dla czworonoga także będzie wskazany. Niewielki, ale dobry.
I można buntować się tym miejscu, że przecież “wolność Tomku w swoim domku” i że remont przebiega w naszych czterech ściana, a nie sąsiedzkich. Jednak tak niewielki koszt i tak wiele sympatii potrafią sprawić, że sąsiad odmieni swoje chmurne oblicze niewyspanego świadka naszych działań na zaciętego kibica i pogodnego obserwatora.


PODCZAS REMONTU:
Jest taka zasada wśród znakomitej większości ludzi, że należy być miłym ponad wszystko. Niekoniecznie szczerym, ale miłym. Dlatego podczas remontu warto kłaniać się sąsiadom nisko i z szerokim uśmiechem, ale minimalnie zatroskanym układem brwi pytać co jakiś czas “czy remont nie przysparza kłopotów? Staramy się, codziennie dbamy o to,żeby było jak najciszej.” Sąsiad, który na 90% stosuje zasadę bycia miłym odpowie nam, że nic się nie dzieje. I od tego momentu będzie związany tą deklaracją. Trudniej będzie mu donieść na hałasy do odpowiednich organów, skoro nam - tak prosto w oczy - powiedział, że wszystko jest w porządku. Warto także podkreślać - i na to uczulamy - że w razie jakichkolwiek niedogodności, sąsiad powinien przyjść do nas, zaradzimy. Jednak jeśli głośno i wyraźnie nie będziemy o tym sąsiadowi przypominać, zapomni i niechcący wykona telefon na inny numer.

My mieliśmy sytuację następującą. Remont zaczął wymykać się spod kontroli przy burzeniu ścian i wynoszenia gruzu. Nikt nie wyciera podeszew przed wyjściem z mieszkania na klatkę schodową i żaden majster na budowie nie dba o generalną czystość butów. Dlatego nasza ukochana sąsiadka pewnego dnia zaczęła nam delikatnie dawać do zrozumienia, że rozumie, że remontu nie da się utrzymać w ryzach i że także ona ma  białe ślady podeszew na parkiecie, chociaż majstrów nie zaprasza. Aluzja zrozumiana. Jeszcze tego samego poranka, ze szmatą formatu A0, schodziłam schodek po schodku w pozycji zgiętej, czyszcząc betonową posadzkę klatki schodowej. Dwie godziny szorowania (biały pył jest rzeczywiście wyjątkowo oporny na wodę) przyniosły efekt. Żadnego upominania już do końca prac. A na koniec remontu - bukiet tulipanów. Na nowe M2.



JEŚLI PRZYJDZIE ADMINISTRACJI LUB - CO GORSZA - POSTERUNKOWY:
Samo przyjmowanie wysłanników obu organów nie jest zbyt skomplikowane, bo wystarczy obietnica, że już się to (hałas, bałagan, niezbyt eleganckie zachowanie ekipy) więcej się nie powtórzy i ładnie pożegnać. Ważniejsze jest jednak to, co dzieje się potem. Bowiem potem, należy “przejść po sąsiadach” i dowiedzieć się, który wykonał telefon. Nie można jednak pytać o to wprost. Należy opowiedzieć całą historię “najazdu policji na nasz dom”, opowiedzieć z żalem w głosie, że tak się staraliśmy, żeby ludzie najpierw uprzedzali nas, a na koniec zapewnić - podobnie jak wcześniejszych wysłanników - że już nigdy się to nie zdarzy. Nawet jeśli wiemy, który z sąsiadów wykonał telefon, nie komunikujmy mu tego. Jak śpiewali Skaldowie “Nie domykajmy drzwi, zostawmy uchylone usta..” Może sąsiad zrozumie, jakim problemem i smutkiem nas obarczył.

A CO ZROBIĆ Z SĄDIADEM WŚCIBSKIM? 
Może nie jest elegancka forma załatwiania spraw, ale przedstawię Państwu naszą metodę. Metoda nazywa się “Nie ma nas”. Nas nigdy nie można zastać przy drzwiach wejściowych, pech. Ale są majstrzy. A jacy są majstrzy, na to już wpływu nie mamy. A jeśli są niemili? Nie mamy wpływu. My jesteśmy mili, ale pracujący u nas ludzie to przecież nie my. A że nie wpuszczają do mieszkania i niezbyt parlamentarnie odpowiadają na pytania, to także przecież nie nasza wina. A jak nie wpuszczają do mieszkania, to szanowny sąsiad powinien zrozumieć, bo nie znają szanownego sąsiada i boją się, żeby nic nie zginęło albo sąsiad się farbą nie pomalował, bo będzie klop. Oczywiście zwrócimy uwagę majstrom. Ale sąsiad także niech będzie wyrozumiały, oni po prostu dbają o nasz dom. I tak odwlekamy sprawę do końca remontu. Nieeleganckie, ale skuteczne.

Najczęściej jednak sąsiad to człowiek uprzejmy, tak i my staramy się wyrozumiali i uprzejmi, kiedy ktoś w naszej okolicy stara się z urządzeniem elektrycznym w ręku udoskonalić swoje mieszkanie. Oby tylko nie robił tego w sobotę o 7:30 rano.

DLA UŁATWIENIA, WKLEJAMY NASZ TEKST REMONTOWY. MOŻNA GO ŚMIAŁO KOPIOWAĆ NA SWOJE OGLOSZENIE DLA SĄSIADOW:

.......... (data) pod numerem ....... (.... piętro)
rozpocznie się remont.
Głośne prace (w dogodnych godzinach)
potrwają nie dłużej niż tydzień, 
a pod blokiem pojawi się dodatkowy kontener. 
Wszystkich sąsiadów 
BAAAAAARDZO PROSZĘ O WYROZUMIAŁOŚĆ, 
a ze swojej strony obiecuję, 
że postaram się, aby prace były jak najmniej dla Państwa uciążliwe. 

W razie jakichkolwiek pytań, proszę o kontakt bezpośrednio ze mną:
.......................................



DEKALOG REMONTOWY, 
CZYLI NAJWAŻNIEJSZE 10 PUNKTÓW, 
JAK SPOKOJNIE PRZEPROWADZIĆ REMONT. 

1. REMONT - MOJE NOWE ŻYCIE

2. ZABEZPIECZ SIĘ, CZYLI JAK OSŁONIĆ POWIERZCHNIĘ

3. Z DEKORATOREM CZY BEZ?

4. CZEKAM I CZEKAM, CZYLI JAK I GDZIE ZAMAWIAĆ MEBLE I DODATKI

5. CO MOŻE (ALE NIE MUSI) ZMAJSTROWAĆ EKIPA REMONTOWA

6. REMONTOWAĆ W ZGODZIE Z SĄSIADAMI

7. JAK NIE DAĆ SIĘ NABRAĆ, CZYLI FINANSE

8. NA CZYM OSZCZĘDZAĆ, A NA CZYM NIE WARTO, CZYLI FINANSE 2

9. JAK SPRAWDZIĆ RZETELNOŚĆ FIRMY LUB EKIPY?

10. ZRÓB TO SAM, CZYLI NIE WSZYSTKO TRZEBA ZLECAĆ

Z domu do pracy i nie o 17.00, czyli zmiany, zmiany...

Nastąpiło przewidywane trzęsienie ziemi, czyli przeniosłam się z pracowni do domu. Z pracą. Od dawna twierdziła, że jestem w pracowni mniej więcej nie za bardzo potrzebna, bo i tak większość czasu spędzam przytwierdzona do krzesła, stojącego przed wielkim monitorem i prawie nie rozmawiam z nikim. Niestety mam tę okrutną wadę, że nie potrzebuję pogaduszek i zagajania. Jak siadam do pracy, pracuję. Moje przerywniki to samotne spacery wokół pracowniczego budynku lub wyskok na pobliski stragan w celu zakupu jabłka. Taki ze mnie dziwak. Ale przynajmniej dosyć miły dziwak :)

Przeniesienie komputera i monitorów do domu wiąże się z obawą wydłużenia tego pracowniczego czasu, ale faktem jest, że na komputerze stacjonarnym i na wielkim monitorze pracuje się (jako grafik) w szybszym tempie niż na laptopie. Dlatego nie było wyjścia, trzeba było przenieść.

Zmiana miejsca pracy wymaga poprzedzenia tego zabiegu uwiciem nowego miejsca pracy tak, aby nie przenosić komputera w próżnię. Mieliśmy ścianę w sypialni o którą oparte były komody. Jedna z komód była zresztą kompletnie niepotrzebna, więc została zniesiona do piwnicy, w której nie ma już miejsca nawet na łepek od szpilki a co dopiero na komodę. Ale mebel jakoś się zmieścił, co przypisuję niesamowitym zdolnościom Macka do kompresji przedmiotów.
Ściana służyła nam - oprócz podpórki dla komód - na dwa sposoby. Pierwszym była ekranu dla projektora, na którym prawie co wieczór oglądamy filmy i czujemy się wtedy jak w horyzontalnym kinie. Zostało coś takiego zrobione przez meble Vox i festiwal Transatlantyk w Poznaniu, ale - przykro mi - byliśmy pierwsi. Drugim zadaniem ściany było bycie tłem na naszych sesjach. To na tej ścianie powstały filmiki montażowe Dekornika, nasze wspólne zdjęcie z kotami oraz ostatnia sesja do biało-czarnej mapy, która bije rekordy popularności na naszym profilu an Facebooku. W planach mam jeszcze jedną sesję do naklejki mapy, ale ty razy Maciek się sprzeciwił, oznajmiając, że nie będzie odpinał tych wszystkich kabli, kłębiących się pod biurkiem. Szukamy nowej ściany.
A no właśnie, biurko. Z pracowni ze mną przeniósł się Maciek. Na pewno będzie tam byłam dużo częściej niż ja, jednak bazę będzie miał także w domu. Więc jego biurko nie było potrzebne. A biurko miał zacne, bo wykonane ze starych drewnianych drzwi.
Kilka lat temu znaleźliśmy te drzwi na śmietniku, przy pracowni. Wszyscy, którzy czytają bloga od czasów pierwszego remontu wiedzą, że my bardzo lubimy znajdować rzeczy na śmietniku. Mówimy, że to one nas znajdują. Mamy już śmietnikową starą maszynę do szycia, śmietnikową komódkę powojenną, mamy i drzwi vel biurko.
Biurko w pracowni stało samodzielnie, nie opierając się o żadną ścianę. Mogło być duże i szerokie, bo w pracowni jest 150 m2. Więc są też warunki do samodzielnego stania. Nasza sypialnia ma niestety jedynie 13 m2 (i tak jest połączona z dwóch pokoi) i przed zamocowaniem należało drzwi minimalnie przeciąż z szerokości. Szkoda, bo były przez nas czyszczone z farby, aby pokazać naturalny materiał, sęki i zawiasy. A teraz zawiasy i kilka sęków ucięto. Drugim problemem były nogi do stołowych drzwi. A dokładnie brak nóg. Bardzo nie chcieliśmy niszczyć piękna blatu poprzez doczepianie do niech seryjnych pałąków. W sukurs przyszli rodzice Maćka, którzy oddali nam swoje singerowskie nogi. Oczywiście nogi od maszyny Singer, należącego do rodziców Maćka. I Singer podparł blat z prawej strony. Podparcie z prawej strony uratowała za to… śmietnikowa komódka, która okazała się prawie tej samej wysokości co maszyna do szycia. Dla podwyższenia maszyny zastosowaliśmy rozwiązanie tymczasowe. I stylowe, co widać na zdjęciach poniżej.







Póki co, całość kosztowała nas 0 złotych, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Dziękujemy wszystkim darczyńcom, znanym i nieznanym.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...