Są kobiety, które marzą o nowej parze szpileczek (tu się troszkę podpisuje). Są takie, które marzą o białej sukni.
Ja jednak od dawna głównie marzę o... umywalce! :)
Od kiedy wprowadziliśmy się do tego mieszkania, od pierwszej wizyty na bartyckim zagłębiu, śni mi się umywalka w kolorze żółtym. Czarną ceramikę skutecznie wybili mi Państwo z głowy ( wspólnie z Maćkiem), ale przy żółtym szkle obstaję do końca.
Nasz mechanizm umywalkowy będzie konstrukcją dość skomplikowaną. Będzie także czymś na kształ mezaliansu nowych form i tradycyjnych wartości.
Ale po kolei:
Nowa forma to właśnie żółta umywalka:
Stara wartość (dodana) to nogi o maszyny Singer:

Spoiwo, pomiędzy tradycją a nowoczesnością to blat. Blat niestety musi być nowy, gdyż teraźniejszy został pokryty próbkami naszych oklein więc ( po dokupieniu nóżek ) zostanie w pracowni.
Wybór blatu jeszcze nie został dokonany.
To nie koniec! Nad umywalką będzie mała niespodzianka - kolejny mezalians!
Dzięki jednej z Pań (dzię-ku-je-my jeszcze raz:)
znaleźliśmy płytki do łazienki w lepszej cenie (domzbajki.pl - 89 zł/m2). I to już postanowione, że wyłożymy łazienkę płytkami - jak nazywa je Maciek - rzeźniczymi.
Czyli białe, poziome, klasyczne kafelki.
Jednak nad umywalką odstąpimy i od kształtu i od barwy.
Nad umywalkę przyklejone zostną bowiem płytki... z naszego (chyba) przedwojennego stolika, który ledwo trzyma się na swoich nóżkach. Niestety zdjęć stolika nie posiadam, gdyż aparat odmówił dziś rano posłuszeństwa (bateria...), ale obiecuję jutro zamieścić dokumentację.
Efekt końcowy powinien przedstawiać się następująco:
Dla uspokojenia nastrojów - gdyż dla mnie po powyższym opisie całóść rysuje się jak prawdziwy wrzący tygielek - podsumuję:
1. Umywalka - żółta, szklana
2. Blat - biały, prościusieńki (pewnie IKEA)
3. Nóżki - maszyna Singer ( to jeszcze jest do wymierzenia.
4. Kafelki, generalnie - białe, podłóżne
5. Kafelki nad umywalką - stare białe z granatowymi wzorami
6. Podłoga... No właśnie, o tym jutro...