Jesteśmy firmą, zajmującą się fototapetami. Dlatego fototapetę w pracowni posiadać powinniśmy. Stąd właśnie dziś zaprojektowaliśmy ścianę przy wejściu. Zawiśnie tam fototapeta.
A fototapeta będzie z Marylin. Właśnie trwa druk.
A drugie to nasze wejście. Bardzo informacyjne, z lekką nutką designu, przejawiającym się w czcionce pisanej.
sobota, 24 listopada 2012
Gigalampy
Gigantyczne lampy przemysłowe przyszły do nas gigantyczną przesyłką w tym tygodniu. Nikt nie spodziwał się tak - jeszcze raz napiszę - gigantycznych rozmiarów oświetlenia, gdyż na zdjęciu na Allegro wyglądały całkiem niepozornie:
Rzeczywistość okazała się jednak bardziej wybujała od wyobrażeń. Lampy mają wysokość 60cm.
Zanim naświetlę problem, z jakim będziemy się borykać w związku z wymiarem lamp, pozwalę sobie zacytować dyrektora (z zawodu!) z filmu "Poszukawany, poszukiwana": Zadania, jakie życie stawia przed problemem zagospodarowania przestrzeni użytkowej, zwiększyły szeroki krok frontu budowlanego.
Do rzeczy:
Pomieszczenie ma wysokość ok. 330cm. Wysokość podłoga - stropy, które dzielą sufit, to ok. 260cm. A to na nich właśnie lampy będą zawieszone.
260 - 60 = 200cm.
Do tego jednak dochodzi sznur, na którym także będą zawieszone lampy. Sznur będzie o długości, dajmy na to, 20cm.
200 - 20 = 180cm.
Mam nadzieję, że panowie (i ja na obcasach) nie będą zawadzać głowami. Chwila nieuwagi może okazać bowiem się bolesna.
Rozwiązanie zadania zostawiamy sobie na przyszły tydzień.
Z frontu budowlanego, dla Dekornika, Kasia Bachor.
Rzeczywistość okazała się jednak bardziej wybujała od wyobrażeń. Lampy mają wysokość 60cm.
Zanim naświetlę problem, z jakim będziemy się borykać w związku z wymiarem lamp, pozwalę sobie zacytować dyrektora (z zawodu!) z filmu "Poszukawany, poszukiwana": Zadania, jakie życie stawia przed problemem zagospodarowania przestrzeni użytkowej, zwiększyły szeroki krok frontu budowlanego.
Do rzeczy:
Pomieszczenie ma wysokość ok. 330cm. Wysokość podłoga - stropy, które dzielą sufit, to ok. 260cm. A to na nich właśnie lampy będą zawieszone.
260 - 60 = 200cm.
Do tego jednak dochodzi sznur, na którym także będą zawieszone lampy. Sznur będzie o długości, dajmy na to, 20cm.
200 - 20 = 180cm.
Mam nadzieję, że panowie (i ja na obcasach) nie będą zawadzać głowami. Chwila nieuwagi może okazać bowiem się bolesna.
Rozwiązanie zadania zostawiamy sobie na przyszły tydzień.
Z frontu budowlanego, dla Dekornika, Kasia Bachor.
czwartek, 22 listopada 2012
Takich dwóch, jak ich trzech, to ani jednego :)))
Ekipa remontowa w składzie trzech osób opuściła nasze biuro. Wczoraj jeszcze majster Mietek i dwaj panowie robili zaprawki na podłodze (farba odchodzi, ale o tym szerzej w weekend), przemalowywali przedsionek z pięknego bordo na biało oraz skręcali różne konstrucje na maszyny i materiały do wytwarzania m.in. dekornikowych produktów. Co demonstrujemy poniżej:
Jak przystało na majstra Mietka, oprócz wypłaty należą się fachowcowi także gratisy. W latach dawnych były to kartki, w latach współczesnych zużyte krzesła i wszystkie dostępne przedmioty metalowy. Na skup. Słusznie.
Po "wymieceniu" z naszej pracowni wszystkich rzeczy nieprzydatnych nam, a przydatnych Mietkowi, jego samochód wyglądał, jak na zdjęciu poniżej. I tylko Państwo mogą powiedzieć, czy lepszy jest ten, czy samochód Gregorego sprzed 3 lat, kiedy opuszczał mury na Emilii Plater, tuż po zakończonym remoncie mieszkania. Zresztą Mietek też tam wtedy był...
Zdjęcia sprzed 3 lat:
http://dekornik.blogspot.com/2009/08/meska-rzecz-byc-daleko.html
Zdjęcia sprzed 1 dnia:
Jak przystało na majstra Mietka, oprócz wypłaty należą się fachowcowi także gratisy. W latach dawnych były to kartki, w latach współczesnych zużyte krzesła i wszystkie dostępne przedmioty metalowy. Na skup. Słusznie.
Po "wymieceniu" z naszej pracowni wszystkich rzeczy nieprzydatnych nam, a przydatnych Mietkowi, jego samochód wyglądał, jak na zdjęciu poniżej. I tylko Państwo mogą powiedzieć, czy lepszy jest ten, czy samochód Gregorego sprzed 3 lat, kiedy opuszczał mury na Emilii Plater, tuż po zakończonym remoncie mieszkania. Zresztą Mietek też tam wtedy był...
Zdjęcia sprzed 3 lat:
http://dekornik.blogspot.com/2009/08/meska-rzecz-byc-daleko.html
Zdjęcia sprzed 1 dnia:
środa, 21 listopada 2012
wtorek, 20 listopada 2012
Work in progress
Czyli będziemy mieli schody, bo od soboty wspinaliśmy się do pracowni po prętach, pozostałościach po poprzednich schodach kafelkowych. Wyjątkowo wątpliwej urody...
poniedziałek, 19 listopada 2012
Tablica Mendelejewa?
No, może nie Demetriusza, ale Piotrka, Kacpra i Artura. Dziś powstała. Składowych ma prawie tyle, co oryginalna...
Chociaż inspiracja nie pochodzi z Rosji, a z Ameryki. A dokładnie z garaży amerykańskich, gdzie podobne tablice są nieodzownym elementem wnętrzarskim. Każdego wzorowego pana (amerykańskiego) domu.
A to już dzieło Artura i Kacpra.
Chociaż inspiracja nie pochodzi z Rosji, a z Ameryki. A dokładnie z garaży amerykańskich, gdzie podobne tablice są nieodzownym elementem wnętrzarskim. Każdego wzorowego pana (amerykańskiego) domu.
A to już dzieło Artura i Kacpra.
niedziela, 18 listopada 2012
Strzał w niedzielną dziesiątkę!
A dokładnie w 10 godzin pucowania, wiercenia, podłączania, cięcia, zamiatania, mycia szyb (again!) i w końcu robienia kanapek.
Miało być szybkie sprzątanie, wyszedł z tego maraton konstrukcyjno-pracowniczy. Szczególnie, że ekipa montująca powiększyła się o trzy osoby. 1. Radek, brat Piotrka, elektryk z zawodu i powołania; 2. Michalina, zwana Miśką, półtoraroczna pociecha ww. Radka, mały rozbawiacz i sama słodycz; 3. Last but not least - Ada, dziewczyna Artura, który we wczorajszym wpisie demonstrował skracanie stołu i... muskuły. Ada i ja pełniłyśmy funkcję sił porządkowych, a od czasu do czasu zaplecza kuchennego.
Ale po kolei. Do pracowni dotarliśmy około południa, po 10 godzinach snu. Potem czekało nas już tylko 10 godzin pracy. Zaczęliśmy od podziału obowiązków - ja z Adą do mycia szyb, Artur do montaży półek z płyty wiórowej (część druga), Piotrek pojechał po brata elektryka, a Maciek rozkładał sieć komputerową.
Ponieważ ja robię zdjęcia, nie ma dokumentacji czyszczenia szyb przeze mnie i Adę. Została za to uwieczniona współpraca Ady i Artura przy montaży płyty na narzędzia oraz półki w łazience. "Slajdszoł" poniżej:
Następnie Artur wraz z Piotrkiem przywiercili tablicę ogłoszeń, podobną do tej, jaką chlubił się Stanisław Anioł z ulicy Alternatywy 4. Postanowiliśmy, że pierwszym ogłoszeniem, podobnie jak w kultowym serialu, będzie nabór na zajęcia plastyczne "u gospodarza domu".
Następnie Artur przeszedł do załogi Radka, który podłączał nam elektrykę. Zajmował się podawaniem, odkładaniem i doświetlaniem. Radek z kolei elektrykiem jest doświadczonym i ma swoją firmę o nazwie Q El. Radek przyjechał ze swoją córką Michaliną, amatorką ciastek Petitków oraz misiów.
Odinstalowane przez Radka świetlówki bardzo przypadły do gustu jego bratu, Piotrkowi vel Lordowi Vaderowi.
No i Maciek, który zajął się podłączaniem komputerów i wyczarowaniem tego, że biuro ma tzw. sieć - internet musi działać, komputery i maszyny muszą współgrać. Pojedynek Maciek kontra sieć, poniżej:
12:30
14:30
16:30
18:30
O 20:30 wszystko już działało, a Maciek - jak sam mówi - rozkładanie sieci może sobie wpisać do Curricul Vitae.
Maciek jest także pomysłodawcą bardzo sprytnej konstrukcji odkurzającej. Majster Mietek bowiem zostawił nam na najbliższy tydzień odkurzacz przemysłowy, machinę piekielną. Machina jednak ma jedną usterkę, zbiera jedynie duże rzeczy i chomikuje je wewnątrz. Ma za to tendencję do wyrzucania kurzu, co sprawia, że... się kurzy. Maciek wziął rurę od wentylacji przemysłowej i taśmą izolacyjną podłączył ją do odkurzacza. Drugi koniec rury wyrzucić za okno. Konstrukcja wyglądała piekielnie i działała bombowo!
Nauczyłam się także dziś dwóch rzeczy.
Po pierwsze: Co to są TRYTKI? Trytki to plastikowe opaski zaciskowe. Takie np. do łączenia kabli. Kiedy mamy ich pięć, ściskamy je trytką, aby nie latały we wszystkie strony. Wtedy mamy coś na kształt jednego grubego kabla.
Po drugie: Oprawa świetlówek oprawie nierówna. Nasze oprawy hermetyczne Flux 2x36W (Wat) to nie najwyższej jakości zabezpieczenie - tak twierdzi Radek. Maciek się z nim nie zgadza. W tej kwestii ufam Radkowi.
A tak już nasza pracownia wygląda po 10 godzinach pucowania. Jutro przymiarka do pracy :)
I teraz do akcji wkraczam ja!!! Dekoracyjnie!
C.D.N.
Miało być szybkie sprzątanie, wyszedł z tego maraton konstrukcyjno-pracowniczy. Szczególnie, że ekipa montująca powiększyła się o trzy osoby. 1. Radek, brat Piotrka, elektryk z zawodu i powołania; 2. Michalina, zwana Miśką, półtoraroczna pociecha ww. Radka, mały rozbawiacz i sama słodycz; 3. Last but not least - Ada, dziewczyna Artura, który we wczorajszym wpisie demonstrował skracanie stołu i... muskuły. Ada i ja pełniłyśmy funkcję sił porządkowych, a od czasu do czasu zaplecza kuchennego.
Ale po kolei. Do pracowni dotarliśmy około południa, po 10 godzinach snu. Potem czekało nas już tylko 10 godzin pracy. Zaczęliśmy od podziału obowiązków - ja z Adą do mycia szyb, Artur do montaży półek z płyty wiórowej (część druga), Piotrek pojechał po brata elektryka, a Maciek rozkładał sieć komputerową.
Ponieważ ja robię zdjęcia, nie ma dokumentacji czyszczenia szyb przeze mnie i Adę. Została za to uwieczniona współpraca Ady i Artura przy montaży płyty na narzędzia oraz półki w łazience. "Slajdszoł" poniżej:
Następnie Artur wraz z Piotrkiem przywiercili tablicę ogłoszeń, podobną do tej, jaką chlubił się Stanisław Anioł z ulicy Alternatywy 4. Postanowiliśmy, że pierwszym ogłoszeniem, podobnie jak w kultowym serialu, będzie nabór na zajęcia plastyczne "u gospodarza domu".
Następnie Artur przeszedł do załogi Radka, który podłączał nam elektrykę. Zajmował się podawaniem, odkładaniem i doświetlaniem. Radek z kolei elektrykiem jest doświadczonym i ma swoją firmę o nazwie Q El. Radek przyjechał ze swoją córką Michaliną, amatorką ciastek Petitków oraz misiów.
Odinstalowane przez Radka świetlówki bardzo przypadły do gustu jego bratu, Piotrkowi vel Lordowi Vaderowi.
No i Maciek, który zajął się podłączaniem komputerów i wyczarowaniem tego, że biuro ma tzw. sieć - internet musi działać, komputery i maszyny muszą współgrać. Pojedynek Maciek kontra sieć, poniżej:
12:30
14:30
16:30
18:30
O 20:30 wszystko już działało, a Maciek - jak sam mówi - rozkładanie sieci może sobie wpisać do Curricul Vitae.
Maciek jest także pomysłodawcą bardzo sprytnej konstrukcji odkurzającej. Majster Mietek bowiem zostawił nam na najbliższy tydzień odkurzacz przemysłowy, machinę piekielną. Machina jednak ma jedną usterkę, zbiera jedynie duże rzeczy i chomikuje je wewnątrz. Ma za to tendencję do wyrzucania kurzu, co sprawia, że... się kurzy. Maciek wziął rurę od wentylacji przemysłowej i taśmą izolacyjną podłączył ją do odkurzacza. Drugi koniec rury wyrzucić za okno. Konstrukcja wyglądała piekielnie i działała bombowo!
Nauczyłam się także dziś dwóch rzeczy.
Po pierwsze: Co to są TRYTKI? Trytki to plastikowe opaski zaciskowe. Takie np. do łączenia kabli. Kiedy mamy ich pięć, ściskamy je trytką, aby nie latały we wszystkie strony. Wtedy mamy coś na kształt jednego grubego kabla.
Po drugie: Oprawa świetlówek oprawie nierówna. Nasze oprawy hermetyczne Flux 2x36W (Wat) to nie najwyższej jakości zabezpieczenie - tak twierdzi Radek. Maciek się z nim nie zgadza. W tej kwestii ufam Radkowi.
A tak już nasza pracownia wygląda po 10 godzinach pucowania. Jutro przymiarka do pracy :)
I teraz do akcji wkraczam ja!!! Dekoracyjnie!
C.D.N.
Stół do pracowni i folia szroniona - instruktarz
Stół w pracowni zawsze mieliśmy ogromy, bo i taki być musi. Ponad 2 metry długości i 1.2 mera szerokości. Najpierw był klasyczny blat biurowy, który całkiem szybko uległ kompletnej deformacji ze względu na częste jeżdżenie po nim nożykami do papieru (naklejek). Zamieniliśmy go więc w tym roku na szybę. Szyba ma ok. 2 centymetry grubości i kolor lekko zielonkawy. Przed pojawieniem się u nas służyla jako frontalna osłona gigantycznego akwarium. Dostaliśmy ją za to jako gratis do zakupionej maszyny (czyt. likwidacja drukarni).
Powierzchnia stołu to jedno, ale to co pod stołem to drugie. Kompletna deformacja wierzchniej warstwy była niczym w porównaniu z totalną degrengoladą estetyczną dziejącej się tuż pod nią. Folie, płytki ceramiczne, ulotki, farby do napisów 3D, niepotrzebne papiery oraz folia stretch - oto, co znajdowało się pod stołem. Dodam, przezroczystym.
Postanowiliśmy położyć kres nieporządkom w naszej części pracowniczej i Maciek wymyślił, że panowie majstrowie złożą nam szafkę. Szafka będzie na sprzęty i na kółkach. Na kółkach, ponieważ szyba akwaryjna waży powyżej 100kg, szafka z płyty wiórowej OSB drugie tyle, więc ewentualne późniejsze przesunięcie stołu będzie granczyło z cudem. Koła sprowadzą to do poziomu realnego.
Najpierw koszt:
1 płyta wiórowa - ok. 43,99 zł ---> zostało użytych 5 sztuk. ---> 220 zł
1 szyba akwaryjna - gratis!
folia szroniona - dekornik.pl
kółka niezabokowane (potrafiące poruszać się w czterech, nie dwóch kierunkach) - ok. 40 zł ---> zostało użytych 5 sztuk ---> ok. 200 zł.
Całość: 440 zł.
A teraz, znając i akceptując koszt, przechodzimy do realizacji projektu.
Montaż kółek oraz skracanie stołu (wyszedł majstrom o 20cm za długi, o czym będę miała rozmowę we wtorek) zademonstrują Państwu Piotrek i Artur.
Przy poniższym pokazie slajdów sugeruję także w nowym oknie przeglądarki włączyć muzykę z kreskówki"Sąsiedzi".
Piąte koło u stołu:
I testowanie wytrzymałości konstrukcji (stąd też piąte koło na środku):
I piękne wykończenie, czy jak zamontować folię szronioną na powierzchni szklanej, poziomej (!). Folia by Dekornik.pl. Instruktarz by Maciek & Piotrek.
1. Dokładnie czyścimy powierzchnię, na której montowana będzie folia.
2. Obficie spryskujemy powierzchnię płynem do naklejania lub wodą z Ludwikiem.
3. Odklejamy folię szronioną od papieru.
4. Przykładamy folię (już bez papieru) do mokrej powierzchni. Możemy ją teraz dokładnie dopasować do kształtu, który chcemy wykleić.
5. Zwiniętą szmatką, ręcznikiem lub profesjonalną szapchelką usuwamy nadmiar wody spod folii. Od środka ku brzegom.
5. Nożykiem do papieru docinamy brzegi folii.
I zostawiamy na 24 godziny do wyschnięcia. Dziś dopiero mogę zrobić zdjęcia efektu finalnego.
PS Odbierając zamówienie u nas w pracowni proszę się nie zadziwić, jeśli wyda je Państwu ordynator, Piotrek naprawdę zawsze pracuje w tym fartuchu.
Powierzchnia stołu to jedno, ale to co pod stołem to drugie. Kompletna deformacja wierzchniej warstwy była niczym w porównaniu z totalną degrengoladą estetyczną dziejącej się tuż pod nią. Folie, płytki ceramiczne, ulotki, farby do napisów 3D, niepotrzebne papiery oraz folia stretch - oto, co znajdowało się pod stołem. Dodam, przezroczystym.
Postanowiliśmy położyć kres nieporządkom w naszej części pracowniczej i Maciek wymyślił, że panowie majstrowie złożą nam szafkę. Szafka będzie na sprzęty i na kółkach. Na kółkach, ponieważ szyba akwaryjna waży powyżej 100kg, szafka z płyty wiórowej OSB drugie tyle, więc ewentualne późniejsze przesunięcie stołu będzie granczyło z cudem. Koła sprowadzą to do poziomu realnego.
Najpierw koszt:
1 płyta wiórowa - ok. 43,99 zł ---> zostało użytych 5 sztuk. ---> 220 zł
1 szyba akwaryjna - gratis!
folia szroniona - dekornik.pl
kółka niezabokowane (potrafiące poruszać się w czterech, nie dwóch kierunkach) - ok. 40 zł ---> zostało użytych 5 sztuk ---> ok. 200 zł.
Całość: 440 zł.
A teraz, znając i akceptując koszt, przechodzimy do realizacji projektu.
Montaż kółek oraz skracanie stołu (wyszedł majstrom o 20cm za długi, o czym będę miała rozmowę we wtorek) zademonstrują Państwu Piotrek i Artur.
Przy poniższym pokazie slajdów sugeruję także w nowym oknie przeglądarki włączyć muzykę z kreskówki"Sąsiedzi".
Piąte koło u stołu:
I testowanie wytrzymałości konstrukcji (stąd też piąte koło na środku):
I piękne wykończenie, czy jak zamontować folię szronioną na powierzchni szklanej, poziomej (!). Folia by Dekornik.pl. Instruktarz by Maciek & Piotrek.
1. Dokładnie czyścimy powierzchnię, na której montowana będzie folia.
2. Obficie spryskujemy powierzchnię płynem do naklejania lub wodą z Ludwikiem.
3. Odklejamy folię szronioną od papieru.
4. Przykładamy folię (już bez papieru) do mokrej powierzchni. Możemy ją teraz dokładnie dopasować do kształtu, który chcemy wykleić.
5. Zwiniętą szmatką, ręcznikiem lub profesjonalną szapchelką usuwamy nadmiar wody spod folii. Od środka ku brzegom.
5. Nożykiem do papieru docinamy brzegi folii.
I zostawiamy na 24 godziny do wyschnięcia. Dziś dopiero mogę zrobić zdjęcia efektu finalnego.
PS Odbierając zamówienie u nas w pracowni proszę się nie zadziwić, jeśli wyda je Państwu ordynator, Piotrek naprawdę zawsze pracuje w tym fartuchu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























































