sobota, 17 września 2011

Targ na Via Fauche

Lubię wielkie miasta, ale jeszcze badziej niż wielkie miasta lubię wielkie targi. Choć targować się nie umiem.
I zawsze, kiedy jesteśmy w "obcym" mieście takich atrakcji szukamy. Dziś zawitaliśmy na zgromadzenie na Via Fauche, na północy Mediolanu (choć wolę słowo Milan, dżwięczniejsze). Targ zbiera mydło i powidło, od pieczywa i owoców, poprzez buty i ciuszki, na kwiatach, sprzęcie AGD i chińszczyźnie skończywszy. W skrócie: wszystko po...  euro, czyli mój profil. Zawitaliśmy tam, gdyż dziś rano wyczytałam, że można tam także znaleźć stoiska typu second-hand. I do tego prima sort, bo vintage:)
Niestety, po przybyciu na miejsce, nie znaleźliśmy żadnej wystawki ze starymi, oryginalnymi rzeczami z materiału. Za to tych z nowymi podróbkami, sporo:) Nawet sprawiłam sobie mały błyszczący suwenir, jednak nie mogę zademonstrować, gdyż podobne kupiliśmy przyjaciołom, więc pokażę dopiero po powrocie. Takie małe cudeńko.
Poniżej prezentujemy cały wachlarz targowych specjałów:






I pan policjant z Rudaskiem i Białaskiem przy nodze.

A dla wszystkich, którzy wybierają się niedługo do Mediolanu (Milanu), a podobają im się powyższe zdjęcia, przedstawiam plan dotarcia na targ:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...