Muszę powiedzieć, że nasze kocury nie popisały się przy swojej pierwszej (i piątkowej) wizycie w pracowni. W pierwszej minucie po wypuszczeniu z nosidełka "omiaukały" mnie, że musiały w tak skandalicznych warunkach dojechać do firmy. A potem było już tylko gorzej: miauk, miauk i jeszcze raz wielki miauk. Przyznaję, że zdziwiła mnie taka reakcja rudych kabanków, gdyż widziały już niejedno mieszkanie i biuro. Widocznie nie lubią białego koloru...





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz