Wie, że dawno nic nie pisałam, ale w świetle spraw tragiczno-państwowych stwierdziłam, że to nie jest najlepszy czas, by zawracać niektórym głowę wymiarami balkonu. Są sprawy ważne i mniej ważne.
Ale powoli wracamy z nowymi rzeczami. Rzecz numer 1 - balkon. Pisałam kilka tygodni temu, że bakon jest dla as teraz priorytetem, bo maj za pasem, a poranna kawa na świeżym warszawskim powietrzu to rzecz przez nas uprawgniona:)
Pisałam także o fotelach lub krzesłach, które zamierzałam kupić. A także o poszukiwaniach stolika kawowego i zamiarze wysprzątania całej powierzchni, by mebelki w móc ustawić.
Także podsumowuję osiągnięcia i niedociągnięcia.
1. Balkon został wysprzątany - to na plus. Jest to dosyć spora powierzchnia, bo około 4.5 m długości na 1.5m szerokości, więc nie było łatwo. Szczególnie, że wszystkie rzeczy z remontu mieszkania, które "nie do końca wiadomo, gdzie położyć" znajdowały swoje miejsce właśnie tam. Więc były i narzędzia, i drzwi wejściowe (które zostały pocięte kątówką i wyniesione), nawet moje zabawki z dzieciństwa. Teraz z wymienionych rzeczy zostały jedynie te ostatnie - nie mam serca pozbywać się tych pokudłaczonych piesków i szarych ze starości misiów.

2. Fotele na balkon zostały wybrane i zamówione. I dostarczone. Moi ulubieni sprzedawcy znów mnie nie znów mnie nie zawiedli, bo towar piękny, a warunki elastyczne.
Podsumowuję i polecam:
Dwa fotele - design lata 60-te. Jeden na nóżkach, drugi bujany.
Sprzedawca: Made in PRL
Cena: 190 zł, z przesyłką 215 zł
3. Kwestia stolika nie została rozwiązana, więc poszukiwana trwają nadal. Najgorszą opcją będzie mebelek z IKEI, za 39 zł - wersja tymczasowa. Jednak jeszcze dziś przebuszuję internet i zdam relację, co ciekawego można kupić i gdzie:)PS Doam też, że kosmicznego stolika z poprzedniego posta już nie ma na Allegro. Niestety:(


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz