poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Blue Monday

Dostaliśmy od naszych orzyjaciół pierwsze prezenty na nowym miejscu, czyli do pracowni.
Najpierw pojawiła się lampa wulkaniczna od Adasia, który już gościł na naszym blogu m.in. jako spóźniony święty Mikołaj, a także współmonter żyrandoli. Muszę dodać, że Adam (www.trendseter.pl) ma taką samą lampę w swoim M2 i - twierdząc, że daje ona światło jak z kominka - stąd ten prezent dla nas. Jako rzecz godna polecenia.


Drugą niespodzianką były jajka niespodzianki, którymi zostałyśmy obdarowane przez Marcina (Agenta Cichego), tego od świątecznego żurku. Obie z Gosią trafiłyśmy na smerfową kolekcję, z tym, że Gosia dostała Zgrywusa (chyba), a ja Smerfetkę. Zaznaczę tutaj, że przy poprzednim biurze - na Wilczej - także dostałam na dzień dobry jajko niespodziankę (wtedy od Adasia) i znalazłam w nim złotą rybkę. Znaczenie rybki - wiadome. Ale cóż może oznaczać Smerfetka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...