Po naszej podróży do Azji nie mam o Australijczykach zbyt wysokiej opinii. Poziom grafiki australijskiej także nie stoi na najwyższym poziomie, co widać po tamtejszych wydaniach ekskluzywnych magazynów o modzie.
Jednak lubię Australijczyków za ich jowialność, kolory i za coraz większy skręt w stronę zdrowego stylu życia. Wszystkie trzy czynniki wynikają chyba z mocnego nasłonecznienia. Zazdroszczę.
ADORE reprezentuje właśnie te australijskie wartości. Jest superkolorowy, wesoły i ze zdrowym podejściem. Zdrowym, czyli lekko odjechanym i promiennym.
Ten numer poświęcony jest rodzinie i po prostu mnie powalił. Tyle pięknego, optymistycznego, nie-szarego designu bez zadęcia dawno nie widziałam. Design dziecięcy uwielbiam pomimo swojego już-nie-dziecięcego wieku. Tłumaczę sobie i innym, że moje przezwisko Bachor zobowiązuje, dlatego nie zamierzam porzucać barwnych upodobań. A może moi praprapraprapradziadowie byli z krainy kangurów... :)

Jeśli ktoś chciałby przejrzeć ADORE online, zapraszam:
ADORE ISSUU
Ostrzegam jedynie, że zamieściłam w tym poście 2/3 zdjęć z magazynu. Nie mogłam się powstrzymać... :)






















Super sprawa, chętnie pooglądam :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
marta
Czyżbyś odkryła w sobie aborygeńskie korzenie?
OdpowiedzUsuńFajny magazyn :) ale zupełnie nie rozumiem czemu ludzie ciągle tłumaczą się, że podoba im się dziecięcy design, bajki, książki i lubią kolory :( Lepiej być starą pierdołą skoro bardziej tak wypada? Czym więcej w nas dziecka i tej dziecięcej wrażliwości tym wolniej się starzejemy i wiem co piszę.
pozdrawiam
E
Zgadzam się bardziej niż w 100%.
UsuńZamierzam zostać Bachorem przynajmniej do siedemdziesiątki!
Pozdrawiam i... serwus ;)
Kasia
Dziekuje za zdjęcia, jestem na etapie urzadzania pokoju dla synka - "wykluje sie" w pazdzierniku :). Pokoik juz pomalowany na mietowo, meble biale i z jasnego drewna - celuje w klimaty z powyzszych zdjec :)
OdpowiedzUsuńNie znałam a już widzę kilka inspiracji dla siebie, dzięki ... pędze oglądać dalej...
OdpowiedzUsuń