niedziela, 26 grudnia 2010

Niektóre mity upadają...

...inne się rodzą. 
Najpierw o pierwszej wersji zdarzeń, czyli dziś - korzystając z cudownej słonecznej pogody - pobiegliśmy zobaczyć nowootwarty salon firmowy naszej największej inspiracji, czyli niewielkiej, acz superkreatywnej grupy Les Invasions Ephemeres. Na ich filmach instruktarzowych uczę się francuskiego, na ich wzorach szlifuję grafikę.
Na stronie oficjalnej Les Invasions salono-showroom wygląda tak:

W realu jednak nie maluje się w tak pięknych barwach: jest mniejszy, bardzo zakurzony i nie ma wokół niego tak bajkowej atmosfery.
Do środka nie weszliśmy, gdyż został zamknięty aż do 3 stycznia, ale zajrzeliśmy na wystawę. 
Zawsze twierdziłam, że internet nie odzwierciedla ani prawdziwej skali przedmiotów, ani ich kolorów ani tym bardziej duszy (najlepszym przykładem - napiszę nieskromnie - nasze podkładki). Produkty paryskich artystów zaskoczyły nas, ale także in minus. Malutkie, nie do końca solidnie wykonane, a grafika na przedmiotach nieostra (Maciek odesłałby mnie z powrotem do komputera z taką jakością:). 
Także tu mit upadł:(








Ale co tam! Tu zastała nas skala mikro, postanowiliśmy więc porwać na tę makro. Porwaliśmy się na Louvre!
A że w przyrodzie nic nie ginie, razem z unicestwieniem starej legendy, narodziła się nowa. W muzeum zobaczyłam mój nowy gabinet Dekornika! Cel na 2011 rok:) 
Ten należał do Napoleona. Ja co prawda wyższa, a i podzielnej uwagi nie posiadam. Łączą nas za to ambicje:)

Dla Dekornika, z Paryża, Kasia Rostkowska.
Pozdrawiam ciepło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...