środa, 3 listopada 2010

Coś nie wyszło... cz.1 - bejcowane drzwi do łazienki

Wejście do naszej mikroskopijnej łazienki słada się z:
- drzwi sosnowych (choć preferuję nieistniejącą formę "sosennych":) nielakierowanych
- bejcy, położonej na drzwi sosenne
- futryny białej, klasycznej

Co nie wyszło:
Drzwi sosenne pracują, szczególnie jeśli jednym z czynników, które na nie oddziałują jest wilgoć, co w przypadku bezpośredniego sąsiedztwa z łazienką jest nieuniknione. Praca drzwi polega na rozsuwaniu się poszczególnych elementów, w tym płyt skrajnych i płyty głównej. Takie przemieszczanie powoduje wydobywanie się na powierzchnię warst, które oryginalnie miały na wieczność pozostać ukryte, czyli te niegdyś nie pomalowane. 

Wygląda to nienajlepiej wymaga wprowadzania systematycznych poprawek:


Moja rada: Nie wyrzucać końcówki bejcy:)
Jeśli mają Państwo lepsze pomysły niż mój z niewyrzucaniem, proszę o sygnał:)

2 komentarze:

  1. pomaluj mocna esencja z herbaty

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam identyczne drzwi od łazienki ( kupione w markecie budowlanym na O_ _). Zabezpieczyłam je olejem do drewna, niestety to samo się działo co z Pani drzwiami. Denerwowały mnie nieustanne jasne paseczki i w końcu pomalowałam je warstwą matowego lakieru do podłóg. Od tej chwili jest spokój.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...