Wejście do naszej mikroskopijnej łazienki słada się z:
- drzwi sosnowych (choć preferuję nieistniejącą formę "sosennych":) nielakierowanych
- bejcy, położonej na drzwi sosenne
- futryny białej, klasycznej
Co nie wyszło:
Drzwi sosenne pracują, szczególnie jeśli jednym z czynników, które na nie oddziałują jest wilgoć, co w przypadku bezpośredniego sąsiedztwa z łazienką jest nieuniknione. Praca drzwi polega na rozsuwaniu się poszczególnych elementów, w tym płyt skrajnych i płyty głównej. Takie przemieszczanie powoduje wydobywanie się na powierzchnię warst, które oryginalnie miały na wieczność pozostać ukryte, czyli te niegdyś nie pomalowane.
Wygląda to nienajlepiej wymaga wprowadzania systematycznych poprawek:
Moja rada: Nie wyrzucać końcówki bejcy:)
Jeśli mają Państwo lepsze pomysły niż mój z niewyrzucaniem, proszę o sygnał:)


pomaluj mocna esencja z herbaty
OdpowiedzUsuńMam identyczne drzwi od łazienki ( kupione w markecie budowlanym na O_ _). Zabezpieczyłam je olejem do drewna, niestety to samo się działo co z Pani drzwiami. Denerwowały mnie nieustanne jasne paseczki i w końcu pomalowałam je warstwą matowego lakieru do podłóg. Od tej chwili jest spokój.
OdpowiedzUsuń