Weekend upłynął nam pod znakiem targów - odwiedziliśmy targ staroci na warszawskim Kole i... targi mieszkaniowe w hali Expo.
Opisywanie targów podzielę na dwa etapy: dziś o Kole, jutro dam znać, co działo się w Expo, aczkolwiek przyznam, że i tu i tu działo się mniej niż przypuszczałam. Jednak znaleźliśny perełki...
Bazar na Kole nie jest tym samym bazarem, który znam sprzed kilku lat. Klimat niby ten sam, ale jeszcze bardziej "wycwaniony". A przy tym bazar skarłowaciał, po moim ulubionym zakątku z bibelotami ani śladu. TRZEBA też wiedzieć, że jadąc na Koło TRZEBA mieć choćby minimalne rozeznanie. Moje indyjskie lapiony uchodzą tam za rustykalne antyki, a reprodukcje wiszące niegdyś u mojej babci za portrety przodków zza Bałtyku. Choć przyznaję, babcia mieszkała na Pomorzu. Do tego Pan chciał mi sprzedać (choć powinnam napisać "zhandlować":) śliczne stołowe koziołki w kształcie jamników, które -jak twierdzi Maciek - jeszcze kilka lat temu były w ofercie... Ikei:)
Z tego morza rzeczy bardziej i mnie użytecznych wyłowiliśmy dwie. Użyteczną i... nie do końca.
Pierwsza to rondelek. Czerwoniutki. Za 10 zł ( dla zainteresowanych, a Carrefourze są za 5 zł, bardzo podobne:)
Tu sfotografowany z zestawem minimatrioszek, ofiarowanych nam przez mamę Maćka:

Drugą rzeczą, jaką wyłowiłam był... chłopak. Sweterek w serek, cieniutki krawat, niedbałe spodnie, buty i fryzura, nonszalancka postura - mój typ! I za 30 zł. Tylko nie działa...

Wspomnę jeszcze, jak pięknie wyglądaliśmy jadąc na naszej czerwonej strzale, ja w łapce czerwony rondelek, a Maciek na kolanach chłopak w krwistym pulowerku:)
PS Jutro dwa znaleziska z Expo. Do łazienki i nie tylko.




A ja mam taki rondelek, trzeba było powiedzieć, dostałabyś w prezencie:)Pozdrawiam i życzę miłego dnia:)
OdpowiedzUsuńBędąc na Kole na bazarku w niedzielę, warto też zobaczyć bazarek na Olimpi na ul.Górczewskiej Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń