Przez kilka lat mocno pracowaliśmy na to, żeby móc wyjeżdżać. Przez kilka lat nasze wakacje, choć częste, nie trwały dłużej niż 2-3 dni. Tak krótki czas pozwalał jedynie na przemieszczanie się po Europie. Jednak chcąc wszystkiego samodzielnie dopilnować oraz będąc zaangażowanym w mnóstwo czynności w firmie, nie sposób było zostawić biznesu na dłużej. Szczególnie jeśli pracuje się 7 dni w tygodniu.
Przełom nastąpił w zeszłym roku, kiedy postanowiliśmy po raz pierwszy pozostawić naszą cudną ekipę na dłużej. Wymagało to sporych przygotowań, czyli nasze ostatnie dwa miesiące przed wyjazdem były walką o to, aby przez następne dwie trzydziestodniówki naszej nieobecności, klienci wciąż zaglądali do naszych firm. Akcje promocyjne, nowe współprace, ustawianie przyszłych montaży, projekty graficzne do wykończenia podczas naszej nieobecności. W pracy nie ma pardon i klienci nie przyjmą argumentu, że część ekipy jest akurat w Azji. Też bym nie przyjęła.
Na szczęście mamy zgraną ekipę, która lubi to, co robi. Naszych partnerów warszawskich :) Zgromadzenie takich ludzi nie jest prostą sprawą, ale o tym już były książki pisane, więc nie ma co rozwijać tematu. Ważne, że się opłaca.
Mimo, że Dekornik i Kumate Studio są w Warszawie normalnie prowadzone, my także pracujemy. Wytyczną i absolutnym minimum jest to, żeby przynajmniej raz dziennie być pod mailem. Odbieranie wiadomości od klientów, wystawianie faktur, rozpoczynanie nowych projektów wymaga megalogistyki. Stąd na przykład zanim wyjedziemy do danego Państwa, sprawdzamy dostępność internetu oraz karty prepaidowe, umożliwiające nam stworzenia własnego hotspotu, czyli punktu, gdzie możemy przez przeszkód łączyć z największym dobrodziejstwem współczesnej cywilizacji. Poza tym należy szybko reagować na niespodzianki jak zablokowany Facebook w Wietnamie. Co robić? Szukać hotelu, który ma - swoimi sprytnymi sposobami - odblokowane połączenie. U nas Facebookiem zajmuję się ja, więc dostęp do tej usługi jest dla mnie kluczowy.
Co oprócz tego robię z podróży? Bardzo dużo. Projekty dla naszych klientów graficznych, tzw. general idea. Kiedy to jest wypracowane, wysyłam projekt do skończenia, do pracowni. Co też wymaga szybkiego internetu, a karta tego nie załatwia, bo ma ograniczony transfer. Dlatego znów trzeba szukać kawiarni lub hotelu z szybkim łączem. I planuję Dekornika. Bardzo dużo czytam i tworzę plany. Kiedy rok kurczy się z 12 miesięcy do 9, wszystko wydaje się bardziej klarowne. Jest stare powiedzenie, że im mniej czasu masz, tym jesteś bardziej produktywny i w moim przypadku sprawdza się w 100%. Przez 10 miesięcy w poprzednim roku zrobiliśmy więcej niż 2 lata temu. A w tym roku planuję hiperkatywność, do której właśnie się przygotowuję. Wyjazd daje na to czas (nie jesteśmy uwikłani w tzw. everyday life) i potrzebną perspektywę. Ale za niecały miesiąc wracamy i - jak to się ładnie mówi - do roboty! Nie mogę się doczekać!
A to już w wietnamskiej kawiarni dla nastolatków. Muzyka gra aż uszy puchną, kilka par gra online na rozstawionych komputerach, a ja popijam pyszną kawę i próbuję się skupić. Jest ósma rano czasu lokalnego, a za oknem przelotny wiosenny deszcz. Niebo.
Przepraszam za jakość zdjęć, ale są z kamerki w laptopie. Stąd także taka pozycja, nie mieściłam się razem z kawą w kadrze :)





















