Kanan wciąż jest poszukiwana, więc co jakiś czas przeglądam blogi, pamiętniki i sklepy w poszukiwaniu i inspiracji i samych produktów. Dziś akurat trafiłam na nowego bloga MY ATTIC. Znalazłam tam pięknie przerobioną sofę Barcelona, która zamiast postarzanej skóry (very very modne) ma szaloną kwiecistą tkaninę. Świetny pomysł, zresztą nie jedyny w tym mieszkaniu. Kolejnym przystankiem dla naszej uwagi będzie np. podłoga w kuchni - deski drewniane pomalowane w szachownicę. A następnym - dywan w jadalni w kolorze innej kanapy, pewnie sąsiadującej. A następnym - szafka na buty lub listy na ścianie, chyba w przedpokoju.
Szkoda, że nie ma bardziej przestrzennych zdjęć mieszkania w centrum Amsterdamu.
Polecam bloga MY ATTIC - nierówny, pastelowy, bardzo przyjmeny :)
(Aby przenieść się na stronę My Attic wystarczy kliknąć na obrazek poniżej)
czwartek, 1 sierpnia 2013
środa, 31 lipca 2013
Rureczka, czyli jak postawić lokatorów do pionu.
"A czy można wyłączyć pion na pół godziny, żebyśmy szybko przenieśli kaloryfer?" - zapytał z nadzieją Maciek dzień poźniej, na zebraniu wspólnoty, na które zostaliśmy wezwaliśmy dzień wczśniej, telefonicznie.
"No przecież wisiała kartka." - brzmiała odpowiedź tego samego pana.
I myślę sobie, że chociaż zmieny ustrojowe nastąpiły ok. 25 lat temu, to społeczenstwo wciąż żyje na kartki.
Nasza tablica lokatorska na klatce schodowe wygląda tak:
Druga tablica kontaktu wspólnota-lokatorzy wygląda tak:
Nie wiem na której tablicy wisiała kartka, ale wiem, że dalsza współpraca ze wspólnotą kosztowałaby nas 2000 zł. Na tyle bowiem wspólnota wyceniła zatrzymanie przepływu wody w rurach.
Zadzwoniliśmy do "prywaciarza", czyli kogoś, kto w czasach kartek był postrzegany jako - delikatnie mówiąc - persona non grata. "Przyjadę jutro, zobaczę, czy da się zamrozić rury i przyciąć przy samej ścianie." - powiedział pan prywaciarz. Jak obiecał, tak zrobił. Przyjechał, zburzył kawałek ścianki kartongipsowej i rzekł: "Da radę. 600 zł. Jestem jutro."
"A zamontuje Pan nowy kaloryfer?"
"Da rade."
"Za ile?"
"A nie, to już w gratisie..." - odpowiedział Pan hydraulik "prywaciarz" spod wąsa.
Wolny rynek wygrał. 24 lata temu i dziś. Bo dziś montaż niemieckiego kaloryfera w polskim domu.
czwartek, 4 lipca 2013
Słodka historia, czyli "Cukier na wynos, proszę".
Jak prowadzi się bloga dobre kilka lat, to często zaczyna się od zdania: Wspominałam już kiedyś, że...
No właśnie, wspominałam już kiedyś (chyba przy okazji utknięcia w Bergamo), że jestem kleptomanką. Moja kleptomania jednak zawężona jest do jednego, wąskiego obszaru. Mianowicie kradnę cukry. Jednorazowe.
Modne są ostatnio tzw. comming outy, więc i ja wyznam. Kradnę cukry z dużych i małych kawiarni. Kradnę z piekarni, w których kupuję kawę. Kradnę z pubów i restauracji. A nawet lotniskowych kawiarenek. Kradnę niewielkim hurtem - dwie, trzy saszetki na wynos. Zużywam zero.
Cukry służą Maćkowi (poranna kawa) i gościom. Nie pamiętam, kiedy kupiłam ostatnią paczkę z napisem "Cukier biały - 1 kg".
Znajomi i przyjaciele od kilku lat są wtajemniczeni w moją społeczną wadę i... sami podkradają, zwożąc mi cukry z najróżniejszych zakątków świata. Właśnie czekam na dostawę z Miami. Mniam!
No ale. Maciek, widząc to niekontrolowane drżenie powiek na widok każdego wystawionego koszyczka z białym (lub brązowym) spożywczym piaskiem, postanowić zadać kres katuszom. Kilka dni temu dostałam do pracowni przesyłkę. Ot, takie pudełeczko sugerujące nową parę letnich butów. Chyba nie muszę mówić, co było w środku (nie sandały!) :))
Tak, tak, mam teraz trzy słoje niepowtarzalnych wzorów jednorazowych saszetek słodzących. Dodam, że ten największy ma pojemność 3 litry. Ot, taki słoik na ogórki małosolne.
Muszę tu jeszcze wspomnieć, jak Maćkowi udało się zdobyć przemysłowe (choć niepowtarzalne) ilości słodkiego piasku. Znalazł na Allegro firmy produkujące cukier z logo firm. Zadzownił. opowiedział historię swojej dziewczyny, cukrowej kleptomanki. Panowie nie uwierzyli. Kazali zrobić zdjęcie, czując w tej zawiłej historii delikatny zapach próby wyłudzenia. Maciek zrobił zdjęcie słoika z dotychczasowymi cukrami (pojemność: 1 litr, ten środkowy) i wysłał na podany w ogłoszeniu adres e-mail. Pan zadzwonił od razu. I po dwóch dniach przysłał tyle cukrów, ile widzą Panstwo na zdjęciach. Plakat Dekornika powędrował zaś do niego. Nie ma jak bartery :)
Pozdrawiam wszystkich kleptomanów w niewinnych materiach! Pamiętaj, kradnij tylko darmówki!
No właśnie, wspominałam już kiedyś (chyba przy okazji utknięcia w Bergamo), że jestem kleptomanką. Moja kleptomania jednak zawężona jest do jednego, wąskiego obszaru. Mianowicie kradnę cukry. Jednorazowe.
Modne są ostatnio tzw. comming outy, więc i ja wyznam. Kradnę cukry z dużych i małych kawiarni. Kradnę z piekarni, w których kupuję kawę. Kradnę z pubów i restauracji. A nawet lotniskowych kawiarenek. Kradnę niewielkim hurtem - dwie, trzy saszetki na wynos. Zużywam zero.
Cukry służą Maćkowi (poranna kawa) i gościom. Nie pamiętam, kiedy kupiłam ostatnią paczkę z napisem "Cukier biały - 1 kg".
Znajomi i przyjaciele od kilku lat są wtajemniczeni w moją społeczną wadę i... sami podkradają, zwożąc mi cukry z najróżniejszych zakątków świata. Właśnie czekam na dostawę z Miami. Mniam!
No ale. Maciek, widząc to niekontrolowane drżenie powiek na widok każdego wystawionego koszyczka z białym (lub brązowym) spożywczym piaskiem, postanowić zadać kres katuszom. Kilka dni temu dostałam do pracowni przesyłkę. Ot, takie pudełeczko sugerujące nową parę letnich butów. Chyba nie muszę mówić, co było w środku (nie sandały!) :))
Tak, tak, mam teraz trzy słoje niepowtarzalnych wzorów jednorazowych saszetek słodzących. Dodam, że ten największy ma pojemność 3 litry. Ot, taki słoik na ogórki małosolne.
Muszę tu jeszcze wspomnieć, jak Maćkowi udało się zdobyć przemysłowe (choć niepowtarzalne) ilości słodkiego piasku. Znalazł na Allegro firmy produkujące cukier z logo firm. Zadzownił. opowiedział historię swojej dziewczyny, cukrowej kleptomanki. Panowie nie uwierzyli. Kazali zrobić zdjęcie, czując w tej zawiłej historii delikatny zapach próby wyłudzenia. Maciek zrobił zdjęcie słoika z dotychczasowymi cukrami (pojemność: 1 litr, ten środkowy) i wysłał na podany w ogłoszeniu adres e-mail. Pan zadzwonił od razu. I po dwóch dniach przysłał tyle cukrów, ile widzą Panstwo na zdjęciach. Plakat Dekornika powędrował zaś do niego. Nie ma jak bartery :)
Pozdrawiam wszystkich kleptomanów w niewinnych materiach! Pamiętaj, kradnij tylko darmówki!
poniedziałek, 1 lipca 2013
2/3 ceny, czyli nowa strona dekornikowa: fototapety.dekornik.pl
Nieczęsto zamieszczam na blogu rzeczy z naszych sklepów, ale muszę poinformować o sporej promocji w naszym nowym sklepie. Sklep to fototapety.dekornik.pl i jest czymś na kształt poszerzonej zakładki z fototapetami na Dekorniku. Naszym wiecznym problemem była niewielka liczba motywów (staram się tam wrzucać nasze lub wyselekcjonwane zdjęcia), więc nawiązaliśmy współpracę z serwisem zdjęciowym. I oto są.
I w pierwszym tygodniu działalności mamy promocję -30% na wszystkie fototapety kuchenne. Promocja podzielona jest na dni i kategorie. Każdego dnia, inna kategoria w promocji. Proszę spojrzeć. Wszelkie porady - mile widziane. Zakupy także :)))
PS Zdradzę Państwu, że przez cały lipiec będą na fototapety.dekornik.pl trwały promocje. Ale to wiadomość tylko dla "blogowiczek" :)
PS 2 proszę śmiało pytać i wysyłać do mnie maile. Odpowiem, podpowiem, poradzę. Adresu mailowego nie zamieszczam, bo znowu mnie zaspamują, a w konsekwencji wyrzucą z wyszukiwarek. Kontakt dostępny na stronie w widocznym miejscu :)
I w pierwszym tygodniu działalności mamy promocję -30% na wszystkie fototapety kuchenne. Promocja podzielona jest na dni i kategorie. Każdego dnia, inna kategoria w promocji. Proszę spojrzeć. Wszelkie porady - mile widziane. Zakupy także :)))
PS Zdradzę Państwu, że przez cały lipiec będą na fototapety.dekornik.pl trwały promocje. Ale to wiadomość tylko dla "blogowiczek" :)
PS 2 proszę śmiało pytać i wysyłać do mnie maile. Odpowiem, podpowiem, poradzę. Adresu mailowego nie zamieszczam, bo znowu mnie zaspamują, a w konsekwencji wyrzucą z wyszukiwarek. Kontakt dostępny na stronie w widocznym miejscu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















