Świadomie używam słowa "miłość", gdyż - w powszechnym uważaniu - to uczucie następuje, gdy mija pierwsza, obezwładniająca zdrowy rozsądek fascynacja. Obserwuję poczynania tej pani od dwóch lat, co chyba można uznać już za staż.
Pani nazywa się Merilee, jest ilustratorką i występuje pod pseudonimem Mermag. A rysuje/maluje pięknie.
Jej Penny Peacock (powyżej) była pierwszym wzorem, jaki nadrukowaliśmy na naszych płytkach-podstawkach (poniżej).
Teraz nasza pierwsza mermagowa ceramika wiernie służy mi w pracowni.
Remont łazienki okaże się chyba tym momentem, kiedy płytka znajdzie swoje miejsce w kolażu nad umywalką. Coś jak kamień węgielny. :)
PS Kroki w kierunku remontu zostały podjętę. Decyzje - prawie podjęte. O tym w przyszłym tygodniu.
PS 2 Mam jeszcze jednego ulubionego rysownika. O tym też po weekendzie. Życzę cudnej pogody na sobotę i niedzielę. Tej naturalnej i tej duchowej.
piątek, 7 stycznia 2011
wtorek, 4 stycznia 2011
I jeszcze pstryk z Leroy Merlin
W Paryżu. Niestety pstryk telefonem.
Ot, taki kuchenny żyrandol. Gdyby szkło nie było materiałem tak nieodpornym...
Cena: 150 euro.
Ot, taki kuchenny żyrandol. Gdyby szkło nie było materiałem tak nieodpornym...
Cena: 150 euro.
Suweniry znad Sekwany
Dokładnie trzy, gdyż nasza walizka nie byłaby w stanie pomieścić więcej.
1. Pierwszy suwenir sentymentalny. Od Mima spod LaFayette, którego nasi Facebooki użytkownicy mogli podziwiać na naszym profilu. Od Mima dostałam piękne białe rękawiczki z napisem PhotoService. I lekcję "zastygania".
2. Drugi suwenir sentymentalny. W knajpce, w której poznaliśmy Mima zaznajomiliśmy się także przeuroczą i nieco naurotyczną Panią, która zajmowała się... kierowniem metrem paryskim. W wolnym czasie uwielbiała za to malować pejzaże. I właśnie jeden z takich malunków, aczkolwiek w skali mikro, dostaliśmy - jako "wizytówkę". Obraz poniżej przedstawia słońce (ewidentnie) oraz chmury. Czyli ot taka metafora życia (?).
1. Pierwszy suwenir sentymentalny. Od Mima spod LaFayette, którego nasi Facebooki użytkownicy mogli podziwiać na naszym profilu. Od Mima dostałam piękne białe rękawiczki z napisem PhotoService. I lekcję "zastygania".
2. Drugi suwenir sentymentalny. W knajpce, w której poznaliśmy Mima zaznajomiliśmy się także przeuroczą i nieco naurotyczną Panią, która zajmowała się... kierowniem metrem paryskim. W wolnym czasie uwielbiała za to malować pejzaże. I właśnie jeden z takich malunków, aczkolwiek w skali mikro, dostaliśmy - jako "wizytówkę". Obraz poniżej przedstawia słońce (ewidentnie) oraz chmury. Czyli ot taka metafora życia (?).
3. Trzeci suwenir praktyczny. Nabyty. Typowa francuska klamka, która znaleźliśmy w paryskiej Castoramie (z której także zrobiliśmy blogową relację). Do sypialni. Cena: 16 euro (Castorama), 18 euro (Leroy Merlin, choć tu maskownice są "porcelanowe").
Swoją drogą, czy w Polsce Leroy Merlin jest droższy od Castoramy?
Swoją drogą, czy w Polsce Leroy Merlin jest droższy od Castoramy?
niedziela, 2 stycznia 2011
Witamy w Roku 2011!
Nowy rok blogowy zacznę - myśle, że jak przystało na solidnego blogowicza - od podsumowań i listy celów. Od razu powiem, że lista nie będzie długa, bo zawiera jeden mocny punkt.
Podsumowania:
Po półtorarocznym uczestnictwie w zacnym gronie osób piszących w cyberprzestrzeni muszę stwierdzić, że czynność ta jest trudniejsza, niż mi się wydawało. Na pisanie rozwijającego się bloga bowiem składają się dwa czynniki: A) Tematy; B) Dyscyplina.
Nie jest to jednak zasadność alternatywna, czyli musi występować zarówno pierwszy element, jak i drugi. Jeśli czegość zabraknie, blog szwankuje.
I pół biedy, jeśli nie ma dyscypliny, bo dla tych pan Zuckerberg stworzył Facebooka, gdzie dla zdjęcia z komórki wystarczą za soczysty wpis (praktykowaliśmy to podczas Sylwestra:).
Gorzej, jak nie ma smacznych tematów, czyli w naszym przypadku remontów. A my obecnie nie jesteśmy zamieszani w skuwanie, spawanie i malowanie...
Dlatego ośmielamy się mówić (uwaga, cele!):
W roku 2011 szykuje nam się co prawda jedynie remont łazienki (luty, to już postanowione), także właśnie skuwania, spawania i malowania (chyba) będzie niewiele. Nadal jednak będziemy poruszać wątki z pogranicza dekoratorko-dekornikowego. Będziemy informować o życiu pracowni, przedstawiać nowe sklepy internetowe (nie uznajemy pojęcia konkurencji:), zdawać relacje z luksusowego życia naszych kocurów. I to moja obietnica dla Państwa na ten rok - nie powiemy "nie mamy, o czym pisać", nie powiemy "nie chce nam się".
Z pozdrawieniami i życzeniami wytrwałości dla wszystkich piszących i czytających.
A poniżej nowe motywy na plakaty Dekornikowe:
Podsumowania:
Po półtorarocznym uczestnictwie w zacnym gronie osób piszących w cyberprzestrzeni muszę stwierdzić, że czynność ta jest trudniejsza, niż mi się wydawało. Na pisanie rozwijającego się bloga bowiem składają się dwa czynniki: A) Tematy; B) Dyscyplina.
Nie jest to jednak zasadność alternatywna, czyli musi występować zarówno pierwszy element, jak i drugi. Jeśli czegość zabraknie, blog szwankuje.
I pół biedy, jeśli nie ma dyscypliny, bo dla tych pan Zuckerberg stworzył Facebooka, gdzie dla zdjęcia z komórki wystarczą za soczysty wpis (praktykowaliśmy to podczas Sylwestra:).
Gorzej, jak nie ma smacznych tematów, czyli w naszym przypadku remontów. A my obecnie nie jesteśmy zamieszani w skuwanie, spawanie i malowanie...
Dlatego ośmielamy się mówić (uwaga, cele!):
W roku 2011 szykuje nam się co prawda jedynie remont łazienki (luty, to już postanowione), także właśnie skuwania, spawania i malowania (chyba) będzie niewiele. Nadal jednak będziemy poruszać wątki z pogranicza dekoratorko-dekornikowego. Będziemy informować o życiu pracowni, przedstawiać nowe sklepy internetowe (nie uznajemy pojęcia konkurencji:), zdawać relacje z luksusowego życia naszych kocurów. I to moja obietnica dla Państwa na ten rok - nie powiemy "nie mamy, o czym pisać", nie powiemy "nie chce nam się".
Z pozdrawieniami i życzeniami wytrwałości dla wszystkich piszących i czytających.
A poniżej nowe motywy na plakaty Dekornikowe:
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















