Podsumowaliśmy pieniądze, które wpłynęły za zakup naklejki "Frytka" i okazało się, że funduszy starczyło na trzy ogromne paczki weterynaryjnej karmy dla schoronowanych psów oraz na zestawy saszetek dla kotów w nienajlepszej kondycji. Do tego doszły jeszcze wszystkie prezenty, które dostałam - od przyjaciół i rodziny - na urodziny (czyt. kolejne suche karmy i puszki).
Całość: cztery taczki jedzenia.
W drodze są też koce wojskowe, więc i pies będzie syty i buda ciepła.
Niestety tym razem nie wzięłam aparatu fotograficznego. Poprzednio było mi niezręcznie chodzić pomiędzy boksami i robić zdjęcia "szczekaczom" i w tym roku powiedziałam "Pas". Ale za to poniżej prezentuję kolaż z materiałów Fundacji pod Psim Aniołem :)
To zresztą ciekawe, choć brutalne zagadnienie, jak dziwnie ludzie zostali obdarowani pierwiastkiem dobra - jak wielka jest to skala i jak skrajne postawy. Oby suma (jak na sumę przystało) zawsze była na plusie.
W tym roku kontynuujemy sprzedaż naklejki "Frytka", a wszystkie wpływy z jej
zakupu w całości przekazuję na inne Frytki, te z nieco mniejszą dawką
szczęścia.
PS I dziękuję one more time naszemu koledze, który dzielnie znosił mnie, nosił worki i prowadził auto (dwie ostatnie czynności - nie jednocześnie) za tę wycieczkę. I jeszcze rozmową zabawiał, więc niebo:)

To piękne co robicie :) i jednocześnie przykre, że bezdomnych psów przybywa ;/
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam!
Jest dużo biednych zwierząt ale przybywa też ludzi którzy im pomagają:)
OdpowiedzUsuń na zawsze