piątek, 30 grudnia 2011

FikoŁyk

Miejsce godne polecenia:
Bar del Fico przy Piazza Navona, w centrum Rzymu. Coś dla amatorów obdrapanych ścian, zszarganych mebli z lat sześćdziesiątych, klimatu lekko starawego, lekko francuskiego i lekko artystycznego. Ciepło, lokalnie i nie trzeba się bać, że za wylanie wina grozi grzywna.



Na jednej ze stron tzw. insiderów, czyli ludzi, którzy w Rzymie byli, żyli, znają i rozumieją to miasto, znalazłam wzmiankę, czym był niegdyś Bar del Fico.


Back Story

Bar del Fico was one of those places my cousin Giampi would always take me.  It was a typical Roman bar- dimly lit, slightly noisy and definitely not hip.  Very local.  So local that whenever I’d escape the boredom of Venice (where I worked at the Peggy Guggenheim Museum), I head straight to Fico to find Giampi with a rolled cigarette and aperol spritz, eating those spicy corn things they gave instead of olives.
Eventually, I’d move around the corner from Fico where my evening dog walks always included a  chat up with Fico’s resident chess players who seemed to live at the tables.  When the renovations shut down the bar, the chess and checker players claimed ownership of the piazza, setting up portable card tables under the fig tree from the very first day of the shut down to yesterday.
Czyli po krótce i po polsku: Bar del Fico był niszowym barem włoskim: niewielkim, głośnym i pełnym... szachistów :) Miał stałą klientelę i nawet w ciemno (dosłownie, biorąc pod uwagę oświetlenie miejsca) można było tu zajrzeć, z przekonaniem, że będzie się do kogo dosiąść. Kiedy zaczęto renowację placu i budynków w sąsiedztwie baru, del Fico został zamknięty. Co jednak nie powstrzymało amatorów czarno-białej gry przed kontynuowaniem rozgrywek na ulicy.

Dziś (pod dwóch latach od ponownego otwarcia?) del Fico to takie miejsce, którego od paru lat szukamy z Maćkiem w Warszawie. Kanapy, stoliki, krzesła, piłkarzyki, dwa bary, czterech kelnerów i menadżerka krzycząca już w progu. Trochę turystów, trochę lokalsów. I wino.











A to już FicoMy.


PS Moja prywatna prośba do mieszkańców polskiej stolicy. Jeśli - na lewym brzegu Warszawy - znają Państwo miejsce w wyglądzie podobne do zdjęć powyżej, proszę o sygnał. Bo w nas już nadziei i pomysłów brak... :)))
Pozdrawiam!

1 komentarze:

  1. A czemu nie na prawym? Na prawym brzegu takich miejsc w bród... :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...